W świat ruszają mądrzejsi, warto ich przyciągać

Ponadgraniczne migracje – wbrew temu co się sądzi - nie są wcale takie wielkie. Poza krajem swojego urodzenia żyje obecnie około 200 mln ludzi. To tylko 3 proc. globalnej populacji.

Znaczenie migracji dla świata jest jednak większe, gdyż w nieznane ruszają ludzie najbardziej przebojowi. Korzystają często na tym kraje, w których migranci się osiedlają.

Dziś w świecie dominuje niechęć, plemienne uprzedzenia, ksenofobia, obawa przechodząca w strach przed „obcymi”. W zapomnienie poszła szkolna wiedza, że najpotężniejsze państwo świata stworzyli za Atlantykiem wyłącznie imigranci żegnający się 300-400 lat temu, nie tylko, ale przede wszystkim z Wielką Brytanią.

Gdy dziś nie wystarcza na utrzymywanie państwa socjalnego w dotychczasowym wymiarze, przedkryzysowa obojętność lub ambiwalencja wobec rosnącej imigracji ustąpiła w bogatej Europie awersji i abominacji wobec przybyszy z zewnątrz. Zasada ogólna w partykularnych ocenach migracji jest zatem taka, że gdy żyje się łatwo i przyjemnie – obcy są bardziej wsparciem niż utrapieniem, gdy kołdra staje się krótsza – rozum tanieje, a rząd dusz przejmują strachy z wielką szkodą dla „rdzennych” mieszkańców państwa.

Z reguły jednak, prędzej, czy później, przychodzi otrzeźwienie, a przynajmniej uspokojenie nastrojów, podgrzewanych brzydko przede wszystkim przez polityków. Skrupulatni Holendrzy przeliczyli podstawowe korzyści dla siebie z pracy obcych. SEO Economisch Onderzoek (SEO Economic Research) z Amsterdamu ogłosił ostatnio wyniki szacunków dotyczących finansowej strony licznej obecności Polaków w Holandii. W 2012 r różnica między podatkami płaconymi do holenderskiego fiskusa przez imigrantów znad Wisły, a otrzymywanymi przez nich świadczeniami socjalnymi miałaby wynosić 364 mln euro.

Zestawienie to ogranicza się do rachunków na poziomie budżetowym. Jednym ze sposobów szacowania wielkości PKB jest sumowanie wszystkich wynagrodzeń wypłaconych w gospodarce. W tym (słuszniejszym) ujęciu podstawową korzyścią dla Holendrów jest więc praca imigrantów, która daje zarobki i przysparza w ten sposób wzrostu PKB.

Cały artykuł czytaj na www.obserwatorinansowy.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: obserwatorfinansowy.pl
Jan Cipiur
Jan Cipiur
Członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich. Przez ponad pół wieku dziennikarz, redaktor, przedsiębiorca, wydawca periodycznych publikacji informacyjno-analitycznych o gospodarce, sekretarz zarząd PKN Orlen. Obecnie publicysta ekonomiczny.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraW świat ruszają mądrzejsi, warto ich przyciągać »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj