Polska coraz bardziej zamożna, ale pomaga niechętnie

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 grudnia 2012, 04:56
Warszawa
Warszawa/ShutterStock
Pod względem zamożności najuboższy kraj „starej” UE – Portugalia - nadal wyprzedza nas o 17 proc. Ale biedni już nie jesteśmy. Polski wkład w pomoc międzynarodową jest jednak nieproporcjonalnie mały w stosunku do naszego potencjału i pomocy, którą kiedyś otrzymaliśmy.

Grecja, Irlandia czy Hiszpania ze swego PKB dają innym kilka razy więcej niż Polska.   Polska wciąż jest zaliczana przez inwestorów do rynków wschodzących. Wynika to z trzech faktów:  - jesteśmy krajem o średnim poziomie zamożności,  - mamy suwerenną walutę, której znaczenie w obrotach międzynarodowych jest niewielkie, a tym samym jest narażona na duże wahania,  - rozwijamy się szybciej niż kraje bogate, korzystając ze strategii doganiania.

Już nie biedni 

Jednak w porównaniu z początkami transformacji, jesteśmy znacznie bogatsi. Od 1990 do 2011 r. PKB Polski wzrósł 2,21 razy. Jeszcze bardziej przemawiają do wyobraźni porównania PKB wyrażone w dolarach. W 1990 r. PKB na głowę mieszkańca Polski – według bieżącego kursu złotego – wynosił 1550 dol. Obecnie jest to 13,1 tys. dol. To w dużej mierze efekt konwergencji cenowej – poziom cen powoli zbliża się do poziomu w krajach zamożnych.

Ale w ciągu 22 lat transformacji nastąpił także znaczny wzrost PKB na głowę mieszkańca liczony według parytetu siły nabywczej. W 1990 r. wynosił 4 237 dol., w 2011r. – 17 451 dol. (dane według Human Development Report). Jesteśmy na 46 miejscu wśród krajów członkowskich ONZ (praktycznie wszystkie kraje świata) pod względem PKB na głowę mieszkańca według parytetu siły nabywczej i na 39 w rankingu Human Development Index.  W 2011 r. nasz PKB na mieszkańca stanowił, według parytetu siły nabywczej, 65 proc. średniego poziomu europejskiego.

Przed 20 laty – około 40 proc. Najuboższy kraj „starej” Unii Europejskiej – Portugalia nadal wyprzedza nas o 17 proc.  Na początku transformacji Polska miała wiele cech kraju nierozwiniętego. Inflacja wynosiła kilkaset procent. Udział usług w PKB sięgał zaledwie 46 proc. (obecnie 65 proc.). Ponad 26 proc. „siły roboczej” pracowało w rolnictwie (obecnie ok. 15 proc.). Uboga była infrastruktura komunikacyjna i telekomunikacyjna. Mieliśmy wysokie zadłużenie zagraniczne, zwłaszcza w stosunku do eksportu. W 1990 r. eksport za waluty wymienialne (nie barterowy) wynosił ok. 8 mld dol. W ubiegłym roku – osiągnął poziom 190 mld dol.

Realnie (uwzględniając siłę nabywczą dolara) wzrósł w ciągu 20 lat aż 8-krotnie.  W momencie rozpoczęcia transformacji Polska nie była w stanie spłacać długu zagranicznego, odziedziczonego po PRL. To uniemożliwiało normalne relacje gospodarcze z zagranicą.  Obecny dług zagraniczny, zarówno rządu jak i samorządów, jest zdecydowanie wyższy niż w 1990 r. Według danych NBP pod koniec czerwca wynosił 128 mld 360 mln dol. (czyli 102 mld 069 mln euro). Ale w październiku b.r. rezerwy zagraniczne NBP wyniosły 105 mld 931 mln dol. (81 mld 481 mln euro). To całkiem solidna poduszka, pozwalająca utrzymać wypłacalność naszego kraju.

Pełny tekst artykułu na obserwatorfinansowy.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: obserwatorfinansowy.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj