Forsal logo

Stępień: Kłamstwa na temat OFE

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
29 maja 2013, 03:14
Jerzy Stępień
Jerzy Stępień/DGP
Dość powtarzania głupot na temat emerytur z OFE” – to tytuł mojego felietonu sprzed tygodnia, ale tytuł nie mojego autorstwa.

Rozpoczynając przed ponad dwoma laty regularną współpracę z Dziennikiem Gazetą Prawną, przystałem na opatrywanie moich tekstów odredakcyjnymi tytułami w zamian za deklarację, że wszystko, co poniżej tytułu, to już ode mnie, i jak dotychczas nasza współpraca układała się pod tym względem bezszmerowo. Rozumiem, że nagłówek ma przyciągnąć uwagę, zachęcić do lektury, przyznam się jednak, że tym razem tytuł nieco mnie zaskoczył, a nawet lekko zszokował. Nie tylko zresztą mnie. Jeden z moich znajomych dziwił się nawet niedawno, że spod mojego pióra taki tytuł w ogóle wyszedł. Najwyraźniej coś mu zazgrzytało w jego konfrontacji z osobą autora.

Na szczęście nie musiałem długo się tłumaczyć. Chodzi zresztą o jeden tylko wyraz: „głupot”. Gdyby tytuł felietonu sprzed tygodnia zależał ode mnie, wyraz ten na pewno by się nie pojawił. Po pierwsze, brzmi niezbyt elegancko, a po drugie, i to jest zasadniczy powód, w tym przypadku nie chodziło o głupoty. Gdyby tak było w istocie, gdyby cytowana w tamtym felietonie pani profesor ekonomii pewnej warszawskiej renomowanej państwowej uczelni ekonomicznej rzeczywiście palnęła po prostu głupstwo, to ostatecznie może zdecydowałbym się na taki epitet. Różne głupstwa ludzie mówią i co gorsza czynią. Ale w tym wypadku nie mogło być mowy o zwykłej głupocie. Pani profesor doskonale wiedziała, na czym polegał system chilijskich emerytur kapitałowych i dlaczego pierwszy krach na giełdzie cały tamten system zrujnował. Użyła przykładu chilijskiego z całą świadomością w celu dezawuowania naszego systemu OFE, wiedząc doskonale, że oba systemy niewiele mają ze sobą wspólnego.

Czyli jednym słowem: kłamała, bo przecież za mało po - wiedzieć, że mijała się z prawdą. Głupotę można wybaczyć osobie niezorientowanej w materii. Ot, coś ktoś słyszał, że dzwonią, ale nie wiadomo, w którym kościele, no i się zdarzyło: głupstwo z ust wyleciało. W tym przypadku było inaczej: pani profesor, zajmując się od lat systemami emerytalnymi na świecie, doskonale się orientuje, jak było w Chile, a także wie, co zostało w tej materii postanowione i zrobione w Polsce z rozmysłem, aby błędu chilijskiego nie powtarzać.

A mimo to podczas wykładu zdecydowała się na wprowadzenie młodego audytorium w błąd, licząc zapewne, że nikt na sali akurat tego aspektu chilijskiego OFE nie zna. Powtórzmy: tam zlikwidowano całkowi - cie system repartycyjny i wprowadzono w jego miejsce kapitałowy – u nas z kolei do systemu OFE skierowano pierwotnie niewiele więcej niż 1/3 część składki na ubezpieczenie emerytalne. Dwa lata temu obniżając składkę na OFE do 2,3 pkt proc. (obecnie wynosi ona 2,8 proc.), rząd deklarował, że system ZUS-owski jest bardziej bezpieczny, po czym rok temu zmienił waloryzację emerytur... z pro - centowej na kwotową.

Tak to jest z obietnicami każdego rządu – ich perspektywą są najbliższe wybory. Mam niekiedy wrażenie, że obecnie robi się wszystko, by nie dopuścić do bezpośredniej konfrontacji części repartycyjnej i kapitałowej emerytur, a moment tej konfrontacji nieuchronnie się zbliża, bo za rok zaczną przechodzić na emeryturę mężczyźni, którzy 1 stycznia 1999 r. mieli mniej niż 50 lat, czyli tacy, którzy są już objęci systemem kapitało - wym. A dobrze byłoby doczekać tej chwili i zobaczyć, jak to jest w praktyce – kto na tym naprawdę zyskał, a kto stracił. Wtedy wszystko byłoby jak na dłoni i jest oczywiste, że dopiero wówczas dzisiejsze spekulacje zmieniłyby się w twardą rzeczywistość.

Tymczasem skazani jesteśmy wyłącznie na rozważania oparte na matematyczno-ekonomicznych modelach teoretyków, a rezultaty stosowania takich modeli często nie - wiele mają wspólnego z realem – jak mówi młodzież. Może dlatego trzeba to wszystko, nad czym pracowano uparcie od co najmniej 1991 r. i co wprowadzono w 1999 r., jak najszybciej zlikwidować, żeby nikt nie mógł za rok czy dwa lata dokładnie wszystkiego osobiście dotknąć i zobaczyć, a przede wszystkim policzyć. Były kiedyś kasy chorych. Ledwo je wprowadzono, zostały zlikwidowane i do dzisiaj nie wiemy, co by było, gdyby się ostały. Po prostu nie ostał się żaden materiał empiryczny... i już.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
były prezes TK i współautor reformy samorządowej
Jerzy Stępień
Prawnik, były prezes Trybunału Konstytucyjnego. Uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu, w grupie roboczej do spraw samorządu terytorialnego. W rządzie Jerzego Buzka był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. W 2008 r. zakończył kadencję sędziego i zarazem prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Został później dyrektorem Instytutu Przestrzeni Obywatelskiej i Polityki Społecznej przy Uczelni Łazarskiego. Odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, oraz Krzyżem Komandorskim Orderu Wielkiego Księcia Giedymina. Wyróżniony Złotym Krzyżem Zasługi, Medalem Gloria Artis, oraz medalem Zasłużony dla Wymiaru Sprawiedliwości przyznawanym przez KRS.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraStępień: Prawnicy bez filozofii »
Tematy: emerytury
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj