Woś: Głupie media i ich guru

Rafał Woś
Rafał Woś/Dziennik Gazeta Prawna
"53-letni Nassim Taleb rzadko udziela wywiadów. Pewnie dlatego, że uważa dziennikarzy za nieuków. Jeszcze bardziej gardzi ekonomistami. Mówi o nich jako o ludziach niespełna rozumu”.

Tak zaczyna się kuriozalna rozmowa opublikowana jakiś czas temu przez niemiecki tygodnik „Die Zeit”. Mówi ona wiele nie tylko o samym autorze ekonomicznych bestsellerów („Czarny Łabędź”), lecz także o niemieckich mediach.

Były trader, a obecnie wzięty autor i biznesowy mówca (za występ bierze podobno od 60 do 150 tys. dol. w zależności od tego, czy widownia będzie w krawatach), wywiadów nie daje. Zgodził się jednak łaskawie porozmawiać z przyjacielem Rolfem Dobellim. Czyli ze szwajcarskim intelektualistą oraz autorem bestsellerów, który ma również pewne sukcesy biznesowe. To właśnie zapis ich rozmowy dostali czytelnicy „Zeita”. Na zdjęciu towarzyszącym materiałowi obaj mędrcy spacerują po molo w przepięknej szwajcarskiej miejscowości Ascona. Z jednej strony góry, z drugiej idylliczne jezioro Maggiore. Oni pogrążeni w rozmowie o tematach ważkich, których głupi dziennikarz albo podrzędny ekonomista by nie zrozumiał.

O czym konkretnie? O ukutej przez Taleba w jego najnowszej książce (wydanej w 2012 r.) koncepcji antykruchości. Cóż to takiego? Oczywiście przeciwieństwo kruchości. Przekładając to na realia biznesowe, antykruchość to cecha, o której zapomnieliśmy. Uważamy, że banki czy gospodarki narodowe można łatwo zdestabilizować. I teraz cała para idzie w to, by przywrócić w nich spokój i stabilność. A przecież stabilność wcale nie jest przeciwieństwem kruchości. Zdaniem Taleba powinniśmy się cieszyć tym, że nastały czasy antykruchości. I nauczyć się tak konstruować nasz ekonomiczny świat, by się nie załamywał, gdy wszystkie filary gospodarki walą się w gruzy. Interesujące i owszem przewrotne. Choć czy tak naprawdę takie oryginalne? Czy w gruncie rzeczy nie jest to po prostu rozwinięcie tak banalnych życiowych prawd, jak choćby inżynierskie zawołanie, że „mechanizm jest tak silny, jak jego najsłabsze ogniwo”?

Oczywiście nikogo nie zniechęcam do czytania książek Taleba. Albo zapraszania go na wykład (za 150 tys. dol.). Irytuje mnie jednak, że „Die Zeit” pozujący na najbardziej intelektualną gazetę w Niemczech tak bezkrytycznie podejmuje narrację narzuconą przez budującego swoją markę „buntownika” Taleba. Dziennikarze głupi, ekonomiści głupi. Tylko on (i jego przyjaciel Dobelli) mądrzy, tłumaczą świat ciemniakom. A „Die Zeit” jakby się tym ekscytował. Zero refleksji i zadziorności, która powinna przecież charakteryzować medium opiniotwórcze. I niestety tak jest z niemieckimi mediami często. A znowu – media danego kraju są tak dobre, jak ich najbardziej „ambitne” ogniwo

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Rafał Woś
Rafał Woś
Autor jest zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność” oraz publicystą wydawanego przez NBP „Obserwatora Finansowego”
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraWoś: Głupie media i ich guru »
Tematy: media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj