Kryzys gospodarczy w Słowenii: Powraca widmo niewypłacalności

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 października 2013, 06:29
Panorama Lublany o zmierzchu
Panorama Lublany o zmierzchu/ShutterStock
Wraca obawa o niewypłacalność Słowenii. Jeżeli rentowność rządowych obligacji będzie dalej wzrastała, kraj może zostać zmuszony do zwrócenia się o pomoc Unii Europejskiej.

Szef banku centralnego tego kraju przyznał, że jeśli rentowność obligacji jeszcze wzrośnie, Lublana nie będzie miała innego wyjścia, jak tylko zwrócić się do Unii Europejskiej z prośbą o pożyczkę.

– Nie ma potrzeby spekulować, czy Słowenia będzie potrzebowała bailoutu. Zwrócenie się o pomoc w sytuacji, gdy rentowność obligacji osiągnie zbyt wysoki poziom, będzie tańszą opcją, ale jesteśmy pewni, że problemy z naszymi bankami uda się rozwiązać samodzielnie – oświadczył Bostjan Jazbec.

Rentowność 10-letnich obligacji wzrosła wczoraj do 6,75 proc. To wprawdzie niżej niż rekordowe 7,52 proc. w czerwcu, ale wciąż jest to blisko granicy 7 proc., która uznawana jest za poziom w dłuższym terminie niemożliwy do obsłużenia przez dłużnika. Przy tym poziomie o bailout zwróciły się Irlandia i Portugalia.

>>> Czytaj też: Najważniejsze decyzje, które będzie musiała podjąć Angela Merkel

Do tej pory premier Alenka Bratuszek opowiadała się za tym, by Słowenia próbowała wyjść z kłopotów własnymi siłami, ale w ostatnich dniach ona też zaczęła sugerować, że skorzystanie z bailoutu może się okazać konieczne.

Problemem Słowenii, o którym wspomniał Jazbec, jest przede wszystkim sektor bankowy. Wartość ich złych długów szacowana jest na 8 mld euro, co stanowi 22,5 proc. słoweńskiego PKB. Co gorsza, w dużej mierze pozostają one własnością państwa. Jeszcze w tym miesiącu ma się zakończyć ich audyt, po którym będzie można ocenić, jak trudna jest sytuacja i czy konieczna będzie pomoc zewnętrzna. Według różnych spekulacji Słowenia będzie potrzebowała pożyczyć od 2 do 4 mld euro. Minister finansów Uros Cufer zapewnia jednak, że kraj ma wystarczające rezerwy finansowe, aby obsłużyć zadłużenie do końca roku.

Sytuację alpejskiego kraju komplikuje to, że cały czas nie może on wyjść z recesji. W tym roku gospodarka skurczy się o 2,6 proc., a nie jak przewidywano jeszcze w kwietniu o 1,9 proc. W przyszłym roku PKB spadnie o 0,8 proc., a wzrost gospodarczy przewidywany jest dopiero w 2015 r. – ma on wynieść 1,4 proc.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj