To w sumie siedem nowych stacji za 4,1 mld zł, których budowa – według podpisanego przez władze Warszawy aneksu do umowy z wykonawcą – ma się zakończyć do października 2014 r. Ostatnia z czterech automatycznych tarcz TBM, z których każda waży po 615 ton, zostanie w tym miesiącu wydobyta na powierzchnię w rejonie Centrum Nauki Kopernik nad brzegiem Wisły.

>>> Czytaj też: Geografia gospodarcza: Miasta napędzają rozwój gospodarczy kraju

Tym samym włoski koncern Astaldi – lider konsorcjum wykonawczego – jako jedyna spółka budowlana w Polsce zostanie z czterema tarczami gotowymi do drążenia dalszych tuneli metra. Urządzenia zostały zamówione u niemieckiego producenta Herrenknecht, a koszt każdej z nich to ok. 10 mln euro. Ze względu na średnicę wykopu i warunki geologiczne są dedykowane specjalnie dla Metra Warszawskiego – nie da się ich wykorzystać nigdzie indziej.

To ogromny atut w kontekście spodziewanych przetargów na kontynuację budowy drugiej linii. Wykonawca nie chce wypowiadać się na temat swojej przewagi nad resztą budowlanki. – Nie mamy żadnych informacji o nowych przetargach – ucina Mateusz Wilczyński, rzecznik Astaldi w Polsce.

Na razie toczy się wojna o unijne miliardy. Minister Elżbieta Bieńkowska obiecała Warszawie przed referendum dofinansowanie co najmniej wariantu 3+3. Chodzi o budowę trzech stacji na zachód i trzech na wschód od centralnego odcinka, co oznacza ok. 3 mld zł dotacji. Gra toczy się też o środki na drugi etap, czyli wariant 5+3, który pozwoliłby skończyć całą linię. Szacowany koszt inwestycji – wraz z taborem – to prawie 11 mld zł.

>>> Czytaj też: Spektakularne poślizgi w budowie - nie tylko polska specjalność

– W przyszłym roku planujemy ogłoszenie przetargu w ramach koncepcji 3+3. Cały czas czynimy jednak starania o uzyskanie dofinansowania już na cały odcinek, żebyśmy mogli się zmieścić z budową do 2022 r., kiedy kończy się okres rozliczeniowy dla nowej perspektywy – mówi DGP Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy.

Rzecznik MRR Piotr Popa powiedział nam, że jest jeszcze za wcześnie, żeby mówić o konkretnych kwotach w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Wiadomo za to, że maksymalny dopuszczalny poziom dofinansowania unijnego na transport w latach 2014–2020 wyniesie 85 proc. kosztów inwestycji.