Rozwiązaniem mogą być zmiany w Pracowniczych Programach Emerytalnych połączone z ulgą podatkową oraz upowszechnienie listów zastawnych.

Jeśli chodzi o oszczędności Polacy są wciąż konserwatystami. Z 814,5 mld złotych aktywów finansowych gospodarstw domowych (odpowiadających 51,1 proc. polskiego PKB) aż 504,2 mld złotych pod koniec zeszłego roku stanowiły depozyty bankowe. Na drugim miejscu była gotówka w obiegu wartości 97,5 mld złotych. Trzecie miejsce zajmowały aktywa w ubezpieczeniowych funduszach kapitałowych i ubezpieczenia na życie o łącznej wartości 77,4 mld złotych. Wartość tytułów uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych wynosiła 72,5 mld zł – takie dane przynosi zaprezentowany przez NBP raport „Rozwój systemu finansowego w Polsce w 2012 roku”.

>>> Czytaj też: Sejm uchwalił zmiany w OFE

Struktura aktywów gospodarstw domowych podobna jest do struktury całego systemu finansowego. Aż 68,9 proc. aktywów pod koniec 2012 roku przypadało w nim na banki, 13,7 proc. na OFE, 8,3 proc. na zakłady ubezpieczeniowe. Na czwartym miejscu – z udziałem 7,7 proc. – są fundusze inwestycyjne, na piątym SKOK-i z udziałem 0,9 proc., a na ostatnim maklerzy z udziałem 0,5 proc.

- Widać, że wszyscy, którzy „sparzyli się” na funduszach inwestycyjnych po 2007 roku, licząc na powtórzenie ponad 100 proc. stóp zwrotu bardzo powoli wracają do tego rodzaju inwestycji – komentuje te dane dr Dobiesław Tymoczko, zastępca dyrektora departamentu systemu finansowego NBP.

Reklama

– Nie ma w tym nic dziwnego – dodaje Tymoczko – bo inwestycje w fundusze w Polsce są piekielnie drogie. Jeżeli przynosimy 100 zł do funduszu akcji krajowych to prawie 4 zł zabiera TFI i inwestuje tylko 96 zł. Zakładając, że fundusz w ogóle zarobi i to powiedzmy 9 proc., po roku mamy 105 zł. Z tego zostanie pobranych około 3,6 proc. opłaty za zarządzanie, a więc zostaje jakieś 101 zł, od których odejmujemy opłatę za umorzenie i znowu schodzimy poniżej 100 zł.

- Fundusze inwestycyjne nie powinny pokazywać tylko czystego wyniku za zarządzenie, ale wyniki po uwzględnieniu wszystkich opłat. Oczywiście same z siebie z tego nie zrobią i tu widzę rolę dla instytucji z założeniach dbających o konsumenta jak UOKiK i KNF – dodaje Tymoczko.

>>> Czytaj cały artykuł na www.obserwatorfinansowy.pl