Jedynym warunkiem jest to, że publikowane dziś dane makroekonomiczne nie wystraszą inwestorów. Na pewno natomiast nie wystraszą ich wyniki posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej (RPP), która z całą pewności nie zaskoczy swoją decyzją.

Wtorek nieoczekiwanie przyniósł silne umocnienie złotego do głównych walut. Miało to miejsce pomimo wyraźnego pogorszenia nastrojów na rynkach globalnych, co doskonale obrazowały gwałtowne poniedziałkowe spadki na giełdach w USA oraz wtorkowa przecena w Azji i Europie. Siły złotego pomimo, że korelowała ona z większym popytem na polski dług, nie należy wiązać z czynnikami lokalnymi. Na wartości zyskiwały też inne waluty kojarzone z rynkami wschodzącymi. M.in. węgierski forint, rumuński lej, turecka lira, czy meksykańskie peso.

Obawy o sytuację rynków wschodzących nieco przycichły, co wczoraj pozwoliło tamtejszym walutom odreagować wcześniejsze spadki i co dziś może przynieść kontynuację tego procesu. W tej grupie znajduje się również złoty. Żeby jednak jego umocnienie było kontynuowane, konieczne są nowe popytowe impulsy. Tych mogą dostarczyć publikowane dziś dane z Europy i USA. Inwestorzy poznają styczniowe indeksy PMI/ISM, opisujące kondycję sektora usług w wybranych państwach europejskich i USA. Jak również, kluczową w dniu dzisiejszym, publikację raportu ADP o zmianie zatrudnienia w amerykańskim sektorze prywatnym. Te ostatnie dane zostaną opublikowane o godzinie 14:15. W styczniu oczekiwany jest przyrost miejsc pracy o 180 tys., po tym jak miesiąc wcześniej był to skok o 238 tys. Raport ADP traktowany jest jako zapowiedź tego, co w piątek pokażą oficjalne dane z rynku pracy w USA (pomimo, że nie ma ścisłej korelacji pomiędzy tymi raportami).

Zbliżone do prognoz lub lepsze od nich dane z USA zostaną odebrane jako sygnał, że na marcowym posiedzeniu Fed będzie kontynuował ograniczanie skali kupowanych miesięcznie obligacji. To może nieco psuć sentyment do rynków wschodzących. Ewentualne gorsze dane mogłyby natomiast rozpocząć spekulacje, że w marcu nie będzie cięcia QE3. Wówczas byłby to pozytywny impuls dla emerging markets, co prawdopodobnie przełoży się na umocnienie ich walut. Wówczas będzie zyskiwał też złoty.

Wczoraj rozpoczęło się dwudniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej (RPP). Dziś inwestorzy poznają jego wyniki. Odbędzie się też konferencja prasowa po posiedzeniu. Niespodzianki nie należy oczekiwać. Ponad wszelką wątpliwość Rada nie zmieni stóp procentowych, ponawiając jednocześnie deklarację utrzymania ich na rekordowo niskim poziomie przynajmniej do końca II kwartału br. Podczas konferencji nie padną też żadne nowe deklaracje. Jedynym elementem mogącym mieć realny wpływ na notowania złotego byłyby ewentualne odniesienia członków Rady do ostatniego osłabienia złotego. Wydaje się, że Rada będzie próbowała tonować obawy. Oczekujemy stwierdzeń, że Polska będzie odporna na negatywne skutki ograniczania przez Fed zakupów obligacji, a złoty pozostanie relatywnie mocny.

Reklama