Rośnie apetyt Grycana na eksport. Firma chce opanować Europę Zachodnią

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
26 marca 2014, 14:41
lody
lody/ShutterStock
Grycan to kolejna polska marka, dla której zaczyna brakować już miejsca w kraju. Firma ewidentnie chce powtórzyć sukces innych rodzimych brandów, takich jak Mokate, Maspex, czy LPP, które od lat już podbijają zagraniczne rynki.

- Mamy 123 lodziarnie w Polsce. W tym tygodniu otworzymy kolejną. W sumie chcemy utrzymać dynamikę z poprzedniego roku, kiedy to uruchomiliśmy 15 placówek – tłumaczy Zbigniew Grycan, właściciel firmy Grycan – Lody od pokoleń.

Nie ukrywa jednocześnie, że realizowanie przyjętej strategii staje się coraz trudniejsze w kraju. Głównie z powodu ograniczonej dostępności dobrze zlokalizowanych lokali usługowych. Zostało też już niewiele białych plam na mapie, czyli miejsc w których placówek Grycana nie ma. Dowód: w tym roku firma zadebiutuje w Olsztynie. Coraz poważniej myśli też o Szczecinie.

Z tego względu firma zdecydowała się na ekspansję zagraniczną. Jak podkreśla, udało jej się już zbudować silą i rozpoznawalną markę w kraju, osiągnęła więc zamierzony cel.

W zeszłym roku Grycan zadebiutował w Czechach, wchodząc z produktami do sieci detalicznych oraz otwierając trzy lodziarnie. W tym roku zamierza podbić Chiny i Niemcy. Na tym jednak się nie skończy. Firma już poszukuje nowych rynków eksportowych.

- Otrzymujemy mnóstwo zapytań od przedsiębiorców, którzy chcą nawiązać z nami współpracę. Jak naliczyliśmy, napływają one z 55 krajów – dodaje Zbigniew Grycan.

Podkreśla jednak, że kolejnego debiutu należy jednak oczekiwać w Europie Zachodniej. Można nawet przypuszczać, że będzie to rynek sąsiadujący z niemieckim, co jest uzasadnione logistycznie.

- Demoludy nas nie interesują. A przynajmniej jeszcze nie teraz. Podobnie Rosja i Wschód, gdzie obowiązują duże bariery celne – mówi Zbigniew Grycan. 

>>> Czytaj też: Polacy znów zaczęli wydawać pieniądze. Konsumpcja przyspiesza

Firma przyznaje jednak, że najbardziej liczy na Chiny. Pozyskała już partnera, za pośrednictwem którego zmierza sprzedawać lody. Na razie tylko w sklepach i gastronomii. Jeśli bowiem tam sprzedaż ruszy, to jest to szansa na podbój innych dalekich rynków, a tym samym ogromnego rozwoju firmy.

Spółka już zresztą przygotowuje się na to, że ekspansja w Azji wypali. Zakupiła działkę sąsiadującą z fabryką produkcyjną w Majdanie. Powstanie na niej centrum magazynowo-dystrybucyjne.

- Obecnie jesteśmy na etapie uzyskiwania pozwolenia na budowę – dodaje Zbigniew Grycan.

Oprócz tego firma na bieżąco kupuje urządzenia, by unowocześniać i zwiększać produkcje w fabryce. Obecnie produkcja Grycana liczona jest w milionach litrów rocznie. W sumie roczne wydatki na nowe inwestycje przekraczają 1 mld zł. Samo otwarcie lodziarni pochłania od 200 do nawet 1 mln zł. Pieniądze na inwestycje to środki własne plus kredyty bankowe. Firma wspiera się tez leasingiem, głownie w segmencie maszyn.

Ubiegły rok przyniósł jednocyfrowy wzrost w sprzedaży firmy.  - Jednocyfrowy, ale mocy – dodaje Zbigniew Grycan. Oznacza to, że był niższy niż 10 proc., które wcześniej udawało się spółce osiągać. Firma tłumaczy to sytuacją gospodarczą w kraju, jak i pogodą, która wyraźnie nie dopisała branży w ubiegłym roku. Ten rok jednak zapowiada się lepiej. Jak tłumaczy pracownik Grycana, w samym marcu zanotowano dwucyfrowe wzrosty w sprzedaży.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: DGP/forsal.pl
Tematy: handelFMCG
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj