Jednym z powodów, dla których ceny nieruchomości w Polsce są obecnie ponad dwukrotnie wyższe niż 10 lat temu (pisaliśmy o tym w raporcie z 29 kwietnia pt. W 10 lat od akcesji do UE polskie mieszkania dwukrotnie droższe), jest fakt, że dziś znacznie łatwiejszy jest dostęp do kredytów hipotecznych. Z jednej strony może to wynikać z większej konkurencji między bankami (niższe marże, większe możliwości kredytowania), z drugiej z rozwoju gospodarki (pozytywny wpływ na fundusz płac - zatrudnienie i poziom wynagrodzeń), a z trzeciej z faktu, że sama akcesja mogła obniżyć percepcję ryzyka na danym rynku, co także mogło wpłynąć na rynek nieruchomości i kredytów hipotecznych. W efekcie z doświadczeń doradców Lion's House wynika, że z pomocą finansowania bankowego kupowane są trzy na cztery nieruchomości w dużych miastach. Nie jest to tylko specyfika Polski, ale też wielu krajów, które wraz z Polską wstąpiły do Wspólnoty.

Kredyt tańszy o jedną trzecią

Jak to wygląda "na liczbach"? Niestety stosowne dane Eurostat udostępnia jedynie dla czterech krajów tzw. "nowej Unii" w gronie tym nie uwzględniając Polski. Jak z nich wynika, w drugim kwartale 2004 roku przeciętne oprocentowanie kredytu na Łotwie wynosiło 8,33 proc. W rok później było to już 5,2 proc. W tym samym czasie na Węgrzech doszło do spadku oprocentowania z 16,15 proc. do 12,88 proc., w Czechach z 5,29 proc. do 4,7 proc. Na Słowenii ruch był niewielki (spadek z 5,39 proc. do 5,03 proc.). Był to jednak kraj, który najszybciej po maju 2004 roku dołączył do strefy euro. Warto więc pokazać, że na jej obszarze, w tym samym czasie koszt kredytu spadł z 4,16 proc. do 3,87 proc. Nie była to aż tak dynamiczna zmiana, jak na Łotwie czy na Węgrzech.

>>> Czytaj również: Ceny mieszkań od 2004 roku podrożały dwukrotnie

Przed dekadą był o połowę drożej

Dla Polski analogiczne dane zbiera NBP i nie są one aż tak optymistyczne, jak w przypadku wcześniej wspomnianych krajów. Wynika z nich bowiem, że przeciętne oprocentowanie kredytu hipotecznego wynosiło w miesiącu akcesji do UE 7,5 proc. W rok później wskaźnik ten był na identycznym poziomie. Trzeba jednak pamiętać, że w latach 2000 - 2008 popularne były w Polsce kredyty walutowe, które za cenę ryzyka walutowego oferowały niższe, niż w rodzimej walucie, oprocentowanie. Na przykład w maju 2004 roku przeciętne oprocentowanie kredytu hipotecznego w euro był na poziomie 4,5 proc. (dane NBP). Jak wcześniej wspomniano, przeciętne oprocentowanie kredytu w złotych było wtedy o 3 pkt. proc. wyższe. Jeszcze większe różnice występowały w 2010 roku, kiedy np. w styczniu przeciętny kredyt udzielony w szwajcarskiej walucie był oprocentowany na 3,1 proc., a w złotych na 7 proc. Na przestrzeni ostatnich 10 lat widoczny jest jednak trend do obniżania się kosztu kredytu w rodzimej walucie. W lutym 2014 roku NBP przeciętny nowoudzielony kredyt był oprocentowany wg NBP na 5,2 proc. W dniu akcesji wynik ten był więc prawie o połowę wyższy.

>>> Polecamy: Odwrócony kredyt hipoteczny coraz bliżej