Ponad 45 minut musieli spędzić w ostatni weekend kierowcy w kolejce do bramek na autostradzie A4 pod Wrocławiem. Powód to wprowadzona w połowie lipca nowa organizacja ruchu przed szlabanami, która miała… zmniejszyć kolejki. A bywało jeszcze gorzej. W ciągu ostatnich dwóch tygodni zdarzało się, że sznur samochodów miał siedem kilometrów długości, a czas oczekiwania wynosił półtorej godziny.

- Taki czas oczekiwania na bramkach to absurd. Tyle samo trwa podróż z Gliwic do Wrocławia. Autostrada w takiej formie nie ma sensu – pomstują kierowcy na forach internetowych.

Nowy system działa na autostradzie A2 z Konina do Strykowa i A4 z Gliwiec do Wrocławia, czyli płatnych odcinkach zarządzanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. Polega na tym, że posiadacze urządzeń pokładowych viaAUTO nie muszą stać w kolejce do pobrania biletu, ani do płacenia. System elektronicznie ściąga opłatę, a szlaban się otwiera automatycznie. Wystarczy zwolnić do 15-20 km/h.

Dlaczego jest tak źle skoro miało być tak dobrze? - System działa bardzo dobrze, dopóki kierowcy stosują się do panujących zasad. Ale problemem są kierowcy którzy podjeżdżają do bramki automatycznej, mimo że nie mają urządzenia viaAUTO – mówi Jan Krynicki, rzecznik GDDKiA.

Wtedy ktoś z obsługi punktu poboru opłat musi podejść, przyjąć pieniądze i otworzyć bramkę. Wszystko trwa wtedy dłużej niż w zwykłej bramce manualnej. Dlaczego kierowcy podjeżdżają do niewłaściwych bramek? Część z nich po prostu myli pasy. Na przemysłowych kamerach pełno jest jednak nagrań, na których samochody wyjeżdżają z kolejki „manualnej” i jadą do okienka viaAUTO. Robią to z premedytacją - takiego kierowcę trzeba obsłużyć, przyjmując od niego pieniądze na bramce. Bo cofanie na autostradach jest zabronione. Grozi za to 300 zł mandatu i pięć punktów karnych.

Reklama

Na razie drogowcy wysyłają - w miarę możliwości - do samoobsługowych bramek dodatkowe kasjerki. I wtedy zator się zmniejsza. Liczą jednak, że kierowcy przyzwyczają się do nowych zasad.

>>> Polecamy: GDDKiA uczy się na błędach. Chińczycy nie dopuszczeni do przetargu

Problemy z oznakowaniem

Ci ostatni skarżą się, że za to, że pasy viaAUTO są źle oznakowane: informacji jest zbyt mało, a oznakowanie nie pozwala im na czas wybrać odpowiedniej bramki. Dyrekcja nie zleciła np. ustawienia kilometr przed bramkami tablic informujących, że skrajne pasy służą viaAUTO.

Urzędnicy początkowo upierali się, że oznakowanie jest wystarczające, bo tablice informacyjne stoją kilkaset metrów przed bramkami. Podkreślali też, że jest dodatkowo oznakowanie poziome: żółte, wypukłe linie na jezdni. Ostatecznie zapowiedzieli jednak, że pojawią się znaki też kilometr przed bramkami.

Drugi postulat jest taki, że znaki nad wiatami powinny być zmiennej treści – zamiast klasycznych blach. Wtedy nie dochodziłoby do takich sytuacji jak w Gliwicach, gdzie zamknięto od razu trzy bramki manualne. Stworzone w ten sposób szybkie bramki stoją praktycznie puste, bo natężenie ruchu viaAUTO jest za małe. Wtedy można by włączać do systemu po jednej bramce, czekając aż ruch na niej wzrośnie na tyle, żeby uruchamiać kolejną. W tej sprawie nie ma na razie decyzji GDDKiA.

Teoretycznie jedna automatyczna bramka daje przepustowość trzech klasycznych. Korki na dojazdach by zniknęły, gdyby użytkowników viaAUTO było więcej.

- W lipcu sprzedaliśmy ich 5,7 tys., czyli wszystkie z promocyjnej oferty po 100 zł (w tym 50 zł doładowania za przejazdy – red.). Teraz przechodzimy na cenę standardową: 135 zł plus cena doładowania – zapowiada Krzysztof Gorzkowski ze spółki Kapsch Telematic Services.

Co prawda., operator proponował Ministerstwu Infrastruktury rozszerzenie promocyjnej oferty o kolejnych kilka tysięcy urządzeń. Resort zasugerował, żeby tym razem sfinansował to Kapsch. I tak koło się zamknęło, a tańsze urządzenia pokładowe się skończyły.

Naklejane na wewnętrzną stronę przedniej szyby nadajniki viaAUTO posiada na razie w całym kraju tylko 15 tys. kierowców. Dla porównania: opartych na tej samej technologii urządzeń viaBOX, które są obowiązkowe dla ciężarówek, od 2011 r. wydano ponad 1,5 mln, z czego aktywnych jest 740 tys.

>>> Czytaj też: Do Czech trafił 500. autobus polskiego Solarisa. Niskopodłogowy Urbino 18 wjechał do Brna

Urządzenie viaAuto / Media
Organizacja ruchu i oznakowanie dróg z automatycznymi bramkami viaTOLL. Źródło: GDDKiA / Media