Analitycy prognozują, że EBC zdecyduje o podjęciu nowych kroków, czyli dodruku pieniądza i tzw. luzowania ilościowego, podczas posiedzenia Rady Prezesów banku 5 marca.

W wywiadzie udzielonym telewizji Reutera wiceprezes EBC Vitor Constancio powiedział: "Teraz jest jeszcze za wcześnie, by w pełni ocenić, jakie rezultaty przynoszą (obecne) programy (pobudzania gospodarki)".

Zważywszy na to, że Niemcy, które są "ekonomiczną siłownią Europy", nie chcą uruchomić pakietu środków mających pobudzić europejską gospodarkę, a inne kraje zwlekają z wprowadzeniem koniecznych reform, tylko EBC może zrobić coś, by ożywić wzrost i zapobiec deflacji - komentuje Reuters.

Interwencja Banku staje się coraz bardziej nieodzowna i pilna. Inflacja w strefie euro wyniosła w listopadzie 0,3 proc., i w opinii EBC weszła "w strefę ryzyka". Według planów Banku powinna ona oscylować wokół 2 proc. Spowolnił też znacznie wzrost gospodarczy, niektóre kraje strefy euro weszły w recesję.

Dodruk pieniędzy, po to, by skupować obligacje - czyli luzowanie ilościowe (ang. quantative easing - QE) powinno pobudzić wzrost gospodarczy i podbić inflację - pisze Reuters.

>>> Czytaj też: KNF stawia bankom ultimatum: Lepsze zabezpieczenia lub koniec z płatnościami kartą w sieci

Dlatego też czwartkowe posiedzenie Rady Prezesów EBC jest bardzo oczekiwane i analitycy będą badać wszelkie sygnały ze strony przedstawicieli Banku, które mogłyby stanowić zapowiedź wprowadzenia QE, choć zapewne dla EBC jest za wcześnie na podjęcie takiej decyzji - komentuje agencja.

Mario Draghi, szef EBC, od kilku miesięcy zapowiada, że Rada prezesów zgodna jest, że "należało będzie wykorzystać niekonwencjonalne instrumenty, które mieszczą się w mandacie (EBC)".

Jednak Sabine Lautenschlaeger przedstawicielka Niemiec w zarządzie EBC powiedziała w sobotę, że potencjalne koszty QE mogą przewyższyć jego pozytywne rezultaty. Berlin nie jest przychylny takim metodom ożywiania gospodarki.

Tymczasem zbyt niska inflacja w strefie euro, która jest pochodną stagnacji gospodarczej, grozi deflacją, przed czym od wielu miesięcy ostrzegają ekonomiści.

Bank podejmuje od dłuższego czasu różne działania, by ożywić gospodarkę w strefie euro i podnieść inflację do poziomu bliskiego 2 proc., ale jak dotąd kroki te nie okazały się wystarczająco efektywne.

Znacznie niższy niż oczekiwano popyt na ofertę nowych, długoterminowych kredytów dla banków, którą EBC przedstawił we wrześniu jako element programu stymulowania gospodarki, sprawił, że oczekuje się powszechnie, iż Bank będzie w końcu musiał rozpocząć program QE3.

QE, to niekonwencjonalna metoda, którą posłużył się po załamaniu finansowym w 2008 roku amerykański bank centralny czyli Fed. Skupowanie obligacji stymulowało amerykańską gospodarkę, utrzymywało na niskim poziomie oprocentowanie papierów dłużnych i doprowadziło do znacznego ożywienia.

>>> Czytaj też: "Polska dumą Europy” - francuski dziennik życzliwie o Tusku, Polsce i Europie