Według pomysłu nowego szefa Komisji Europejskiej, UE razem z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym utworzą fundusz, który będzie w stanie pozyskiwać pieniądze od inwestorów prywatnych i w ten sposób znajdą się środki na inwestycje w całej Unii. Polska zaproponowała projekty o wartości ponad 130 mld euro. Wyprzedzają nas tylko Włochy i Francja, jednak tam zgłoszone propozycje mają zdecydowanie mniejsze znaczenie – jeśli odnosić je do obecnej wielkości gospodarki.

Nasze projekty odpowiadają około jednej trzeciej PKB, przy czym nie jest to dużo w porównaniu z innymi członkami Unii z Europy Środkowo-Wschodniej. Przykładowo, Estonia ma sprecyzowane inwestycje, których wartość jest bliska rocznemu produktowi krajowemu brutto całego kraju (członkowie UE zaznaczali, że zgłoszenia nie mają charakteru twardego zobowiązania, tym bardziej że wiele propozycji nie jest ujętych w narodowych planach inwestycyjnych).

Istotna jest jednak nie tylko wartość zgłoszonych projektów, ale też to, na co miałyby pójść pieniądze, których zadaniem ma być rozruszanie pogrążonej w kryzysie europejskiej gospodarki. Jak wynika z dokonanej przez DGP analizy niemal 2 tys. inwestycji, członkowie UE najwięcej możliwości widzą w projektach transportowych. Chodzi nie tylko o drogi. Największy pod względem wartości (40 mld euro) jest zgłoszony przez Francję program modernizacji kolei.

Znaczący udział będą miały także inwestycje w energetykę. Na to najmocniej stawiają Brytyjczycy, którzy uwzględnili budowę elektrowni atomowych (taka siłownia została zgłoszona również przez nasz kraj). W całej UE na trzecim miejscu jest kategoria „wiedza i gospodarka cyfrowa”, która uwzględnia np. nakłady na badania i rozwój. W przypadku Polski okazała się ona jednak stosunkowo mało istotna.

>>> Czytaj też: MFW tymczasowo zawiesił pomoc finansową dla Grecji