"To cios w samo serce Zachodu"- stwierdza rzymska "La Repubblica". Naczelny dziennika Ezio Mauro uważa, że środowy zamach na francuski tygodnik przypomina, iż prasa jest zarazem symbolem i istotą cywilizacji, którą nazywamy Zachodem i której jesteśmy mniej świadomi od jej nieprzyjaciół. Terroryści potwierdzają, że nie ma wolności bez prasy. Musimy więc bronić przed nimi nie tylko nas samych, ale również demokracji, bo to jej wypowiedziano śmiertelną wojnę.

O ataku na wolność wszystkich mówi też mediolański "Corriere della Sera". W wojnie kulturalnej, jaką fundamentaliści wypowiedzieli naszemu stylowi życia - pisze Pierluigi Battista - wolność krytyki, ironia, brak szacunku, odrzucenie doktrynerstwa i pluralizm stanowią zło, które należy wykorzenić, grzech i deprawację.

A już najbardziej boją się oni satyry, połączenia kultury i uśmiechu, ironii i krytyki. Tymczasem uprawiający ją rysownicy francuskiego tygodnika zostali i przez nas opuszczeni, ponieważ zapomnieliśmy, czym jest prawdziwa wolność - stwierdza komentator włoskiego dziennika.

Zamach to ostrzeżenie dla Francji

Reklama

Po zamachu w Paryżu komentatorzy w niemieckich gazetach piszą o znaku ostrzegawczym dla Francji. Podkreślają, że wolna prasa nie może dać się zastraszyć.

Komentator "Sueddeutsche Zeitung" ostrzega, że zamach w Paryżu może wpędzić francuskie społeczeństwo w głęboki kryzys. Nieufność do muzułmanów będzie jeszcze większa. Sytuację pogarsza do tego kryzys gospodarczy we Francji.

Komentator "Frankfurter Allgemeine Zeitung" pisze, że wczorajszy zamach dotknął niewielką francuską gazetę, ale wymierzony był w całą wolną prasę. Więcej, był wypowiedzeniem wojny całemu wolnemu światu. Ale - jak czytamy - nie można pozwolić na to, aby ludzie z karabinami decydowali o tym co wolno mówić, pisać, myśleć i rysować. Byłby to koniec wolnego i otwartego społeczeństwa. Prasa nie może dać się zastraszyć - pisze komentator „Frankfurter Allgemeine”.

Na znak solidarności z redakcją Charlie Hebdo niektóre niemieckie gazety wydrukowały dziś karykatury Mahometa.

"Wszyscy jesteśmy Charlie”

"Wszyscy jesteśmy Charlie"- takie hasło na czarnym tle widnieje na pierwszej stronie jednej z głównych, francuskojęzycznych gazet w Belgii "La Libre Belgique" .
Dziennikarze podkreślają, że atak na dziennikarzy redakcji tygodnika satyrycznego w Paryżu to zamach na podstawowe wartości demokracji.

Redaktor naczelny dziennika "La Libre Belgique" Francis Van de Woestyne nazwał wczorajsze zdarzenie "nowym 11 września". Jak podkreślił, wszystkie demokratyczne społeczeństwa muszą teraz pozostać zjednoczone, ale i czujne w obliczu fanatyzmu religijnego i radykalnego ekstremizmu. "Nienawiść nie może być odpowiedzią na nienawiść. Ale naiwność też nie powinna"- napisał szef gazety. Jego zdaniem zamachy, jak ten w Paryżu, muszą się spotkać ze zdecydowanym sprzeciwem ze wszystkich stron, także środowisk muzułmańskich. Dziennikarze zaś nie mogą dać się zastraszyć.

W podobnym tonie pisze dziennik "Le Soir". Komentatorka gazety podkreśla, że reakcją na atak „karabinów na ołówki”, powinna przede wszystkim być dalsza walka o wolności i wartości demokracji.

Wczoraj wieczorem w Belgii odbyły się pierwsze, ciche manifestacje solidarności z redakcją "Charlie Hebdo" i rodzinami ofiar zamachu. Na ulice z ołówkami - jako symbolami wolnej prasy - wyszli m.in. mieszkańcy Brukseli, Liege i Namur. Dziś planowane są kolejne zgromadzenia.

>>> Polecamy: Europie grozi islamizacja? Stary Kontynent przegrywa z radykalizmem