Rząd chce wydać 130 mld zł na zbrojenia. Ile z tego trafi do polskiego przemysłu?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 kwietnia 2015, 12:48
Śmigłowiec S-70i Black Hawk – testy drugiego egzemplarza śmigłowca z Mielca (3) – zdjęcia pochodzą z materiałów prasowych PZL Mielec
Śmigłowiec S-70i Black Hawk – testy drugiego egzemplarza śmigłowca z Mielca (3) – zdjęcia pochodzą z materiałów prasowych PZL Mielec /Media
Program modernizacji polskiej armii, poza oczywistym efektem w postaci wzmocnienia potencjału obronnego Polski, powinien zostać wykorzystany do modernizacji polskiego przemysłu, pozyskania nowoczesnych technologii i tworzenia nowych miejsc pracy.

- W ciągu najbliższych lat rząd planuje wydać około 130 mld zł na projekty zbrojeniowe. Środki te w maksymalnym stopniu powinny trafić do polskiego przemysłu. Kupowanie zagranicznego sprzętu za pieniądze polskich podatników w sytuacji, gdy tej samej - a może lepszej - jakości produkty mogą dostarczyć polskie zakłady, jest działaniem na szkodę gospodarki - powiedział prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski, cytowany w komunikacie.

Organizacja podkreśla, że środowisko pracodawców z coraz większym niepokojem obserwuje przebieg największych programów zakupu sprzętu wojskowego.

- Przeciągające się procedury, niejasne wymogi stawiane oferentom, publicznie formułowane zarzuty o faworyzowanie jednej z ofert – to przykłady problemów, które opóźniają proces pozyskania nowoczesnego wyposażenia dla polskiej armii. Najbardziej niepokojące jest jednak zjawisko ignorowania przez MON doświadczenia i potencjału działających w Polsce firm z branży obronnej. Jaskrawy tego przykład stanowi postępowanie dotyczące zakupu 70 wielozadaniowych śmigłowców. W naszym kraju, dzięki znaczącym inwestycjom, funkcjonują dwaj światowej klasy producenci śmigłowców: PZL Mielec oraz najstarszy i najbardziej doświadczony wytwórca śmigłowców w Polsce – zakłady PZL Świdnik. Łącznie zapewniają one kilka tysięcy miejsc pracy, stworzyły także trwałe sieci kooperacji z polskimi dostawcami, są liderami innowacyjności i kołami zamachowymi gospodarek w swoich regionach - wskazują Pracodawcy RP.

Według nich, "uderzające jest", że procedury przetargowe w żaden sposób nie uwzględniają jednak potencjału działających już w Polsce zakładów, a także skali inwestycji, jakie do tej pory poczyniły.

- Opowiadamy się za wolną konkurencją na rynku zakupów w sferze obronności, niemniej uważamy, że dotychczasowy poziom zaangażowania na polskim rynku i realne, a nie tylko deklarowane, perspektywy rozwoju powinny być kluczowym kryterium przy rozstrzyganiu przetargów. Jeśli tak nie będzie, za kilka lat polski rynek obronny zdominują np. wyroby azjatyckie, których atutem będzie niska cena - przekonuje Prezydent Pracodawców RP.

Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski w liście do Prezes Rady Ministrów Ewy Kopacz zwrócił się z apelem o uwzględnienie potencjału polskich firm przy rozstrzyganiu przetargów w dziedzinie obronności. Pracodawcy RP liczą na to, że w procesie modernizacji sprzętowej polskiej armii interesy rodzimego przemysłu zostaną uwzględnione w należytym stopniu, podsumowano w materiale. 

>>> Polecamy: To koniec spowolnienia gospodarczego w Polsce?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: ISBnews
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj