Chociaż Volkswagen pobił w poprzednim roku rekord sprzedaży aut, nie przełożyło się to na stabilizację w firmie. Szykuje się bowiem ostra walka na szczytach władzy motoryzacyjnego giganta.

Walka o władzę jest udziałem potomków twórcy "garbusa", najsłynniejszego auta VW - pisze "Gazeta Wyborcza". Na początku następnego miesiąca odbędzie się walne zgromadzenie akcjonariuszy firmy. Do tego czasu będą prowadzone zakulisowe pertraktacje, aby zażegnać największy od lat kryzys w koncernie. Kryzys wybuchł przed tygodniem, kiedy w wywiadzie dla "Spiegla" ikona marki Ferdinand Piech ostro zaatakował prezesa VW Martina Winterkorna.

Sytuację komplikuje struktura akcjonariatu koncernu. Pakiet kontrolny Volkswagena znajduje się w rękach rodzin Piech i Porsche, jednak duży wpływ na zarządzanie koncernem mają też władze Dolnej Saksonii. Wywalczyły one w UE prawo tzw. "złotej akcji", które daje możliwość podejmowania strategicznych decyzji w firmie. Rząd popiera Winterkorna. Ma on także poparcie rady pracowniczej VW, której przedstawiciele zajmują ponad połowę foteli w radzie nadzorczej. Zarządzenie koncernem przypomina więc niewygodną dyplomację. Jak w tej sytuacji poradzi sobie dzierżący od lat rzeczywistą władzę w VW Piech?

Volkswagen sprzedał w 2014 roku 10,14 mln samochodów. Pod tym względem ustąpił jedynie Toyocie, ale rywalizacja o miano najważniejszego koncernu motoryzacyjnego świata jest bardzo zacięta. Czy zamieszanie we władzach VW pozwoli "oderwać się" od rywala Azjatom?