Warto zauważyć, że symptomatyczne było już zachowanie się rynku wczoraj, który w ciągu dwóch godzin wygrzebał się po słabszych danych nt. inflacji CPI w kwietniu (wzrost o 0,2 proc. m/m i spadek o 0,1 proc. r/r) – wyjątkiem było zachowanie się pary GBP/USD, gdzie główne znaczenie miał dolar. Dzisiejsze zapiski pokazały, że zdaniem członków MPC kwestia niskich odczytów inflacyjnych może być przejściowa, a zarówno ceny, jak i wzrost gospodarczy powinny przyspieszać w średnioterminowym horyzoncie. Zbliżone wnioski znalazły się w publikowanym w zeszłym tygodniu Raporcie nt. inflacji, chociaż rynek przestraszył się wtedy zwrotów odnoszących się do negatywnego wpływu nazbyt mocnego funta na wzrost gospodarczy.
Czy rynek ma szanse rozegrać scenariusz odbicia na dłużej? Jutro o godz. 10:30 poznamy mocne dane nt. sprzedaży detalicznej w kwietniu. Z kolei w piątek dwa razy głos zabierze szef Banku Anglii podczas konferencji organizowanej przez Europejskiego Banku Centralnego – a Mark Carney często nie był przychylny nadmiernej aprecjacji funta. Tymczasem koszyk sporządzany przez Bank Anglii jest na najwyższych poziomach od 2008 r.
Na wykresie GBP/USD widać, że notowania próbują bronić linii trendu wzrostowego opartej o dołki z 13 kwietnia i 4 maja b.r. Niemniej w zestawieniu z faktem, że wczorajszy spadek doprowadził do naruszenia istotnej strefy wsparcia 1,5530-90, argumenty popytu na funta mogą nie wyglądać na mocne. Niewykluczone, że na przestrzeni kolejnych dni będziemy kierować się w okolice 1,51-1,52.
