Sierakowska: Cena złota rozpoczęła tydzień luką wzrostową za sprawą widma Grexitu

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
29 czerwca 2015, 10:20
Dorota Sierakowska, Analityk, Wydział Doradztwa i Analiz Rynkowych Domu Maklerskiego BOŚ SA
Dorota Sierakowska, Analityk, Wydział Doradztwa i Analiz Rynkowych Domu Maklerskiego BOŚ SA/Media
Przez ostatnich kilka dni na rynkach finansowych tematem numer jeden jest Grecja. Kłopoty tego niewielkiego śródziemnomorskiego państewka zepchnęły na dalszy plan inne kwestie.

Nie bez przyczyny – globalna gospodarka to system naczyń połączonych, a zwiększające się prawdopodobieństwo wyjścia Grecji ze strefy euro budzi obawy o konsekwencje takiej decyzji nie tylko dla strefy euro.

Obecnie widać wyraźnie, że jeśli Grecji uda się uzyskać porozumienie z wierzycielami, to zostanie ono osiągnięte rzutem na taśmę. Ten kraj już praktycznie nie ma czasu i w tym kontekście obawy o Grexit wydają się coraz bardziej uzasadnione. Widać to oczywiście po pierwszej reakcji inwestorów po weekendzie, jaką była luka spadkowa na EUR/USD i luka wzrostowa na wykresie złota.

Złoto jest przez sporą część inwestorów traktowane jako bezpieczna przystań, dlatego w okresach rynkowej niepewności kapitał ucieka na ten rynek. Na razie jednak zwyżka cen żółtego kruszcu jest relatywnie niewielka, co poniekąd odzwierciedla słabe fundamenty tego rynku. Wzrost niepewności dotyczący Grecji może jeszcze windować notowania złota w najbliższym czasie, jednak wpływ sytuacji w tym kraju na ceny szlachetnych kruszców powinien być krótkoterminowy.

ROPA NAFTOWA

Spadek liczby funkcjonujących wiertni w USA jest coraz wolniejszy.

W piątek firma Baker Hughes w swoim cotygodniowym raporcie podała, że już po raz 29. z rzędu spadła liczba funkcjonujących wiertni w Stanach Zjednoczonych. Obecnie liczba tamtejszych punktów wydobycia wynosi 628 i jest najmniejsza od sierpnia 2010 roku. W minionym tygodniu spadła ona jedynie o 3 wiertnie.

Dla inwestorów jest to sygnał, że restrukturyzacja amerykańskiego przemysłu wydobywczego dobiega już powoli końca. Większość z nich nie reaguje jednak na ostatnie raporty Baker Hughes z dużym entuzjazmem, ponieważ mimo spadku liczby operujących punktów wydobycia ropy w USA, produkcja tego surowca w Stanach Zjednoczonych pozostaje wysoka. Wiąże się to z większą efektywnością wydobycia w tych punktach, które nadal funkcjonują.

W rezultacie, notowania ropy naftowej w piątek pozostawały stabilne. Z kolei dzisiaj poruszają się na południe, co ma związek nie tylko z nadpodażą ropy na globalnym rynku, ale także ze zwiększonym pesymizmem związanym z sytuacją w Grecji.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj