Ceny ropy znów najniżej od 2009 roku. Spadki mogą przyspieszyć

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
12 sierpnia 2015, 10:14
Dzisiaj rano notowania ropy naftowej WTI oscylują już w okolicach 43 USD za baryłkę, co oznacza najniższy poziom cen od 2009 r.

Notowania ropy naftowej wciąż znajdują się pod presją podaży, a wsparcie w okolicach tegorocznych minimów nie jest na tyle silne, aby powstrzymać stronę podażową. Przebicie w dół poziomu 44 USD za baryłkę to sygnał siły podaży, który może przyspieszyć spadek notowań tego surowca.

Stronie popytowej na rynku ropy nie pomogły dane makro. Wczoraj Amerykański Instytut Paliw podał, że w minionym tygodniu zapasy ropy naftowej spadły o 850 tys. baryłek. Informacje te jednak nie zostały przyjęte z entuzjazmem, bowiem spadek był praktycznie o połowę mniejszy niż oczekiwano.

Optymistyczny wydźwięk miały z kolei informacje podane przez Energy Information Administration (EIA), czyli wydział odpowiadający za statystyki w Departamencie Energii USA. EIA obniżyła bowiem prognozy produkcji ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych w tym i przyszłym roku. Według tej instytucji, wzrost produkcji w 2015 r. wyniesie 650 tys. baryłek dziennie (z poprzednich 700 tys.), natomiast w 2016 r. spadek produkcji wyniesie 400 tys. baryłek dziennie (nie zaś 150 tys., jak było prognozowane dotychczas). EIA podniosła także prognozę popytu na ropę w USA w przyszłym roku. Niestety, nie wystarczyło to do zniwelowania negatywnych nastrojów na rynku ropy naftowej, który zmaga się ze sporą nadpodażą.

Miedź

Chiny rozczarowują danymi, miedź kontynuuje spadki.

>>> Czytaj też: Wyprzedaż na giełdach w Europie. Dewaluacja w Chinach może zahamować globalny wzrost PKB

Wczoraj wyraźnie spadła cena miedzi, która dzisiaj zresztą kontynuuje zniżkowy trend. Sprzedających wsparły dane z Chin, które pojawiły się dzisiaj rano. Po raz kolejny były one rozczarowujące – dynamiki produkcji przemysłowej, sprzedaży detalicznej oraz inwestycji w aglomeracjach miejskich za lipiec okazały się niższe od oczekiwań.

Te informacje dokładają się do obaw o spowolnienie w gospodarce Chin – kraju będącego największym konsumentem miedzi na świecie. Cena tego metalu będzie więc znajdować się pod presją sprzedających – o ile nie pojawią się jakieś informacje dotyczące kolejnej stymulacji gospodarki przez chińskie władze.


686551-dorota.jpg
Dorota Sierakowska, Analityk, Wydział Doradztwa i Analiz Rynkowych Domu Maklerskiego BOŚ SA
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Tematy: surowce
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj