Greckie władze: zamachowiec z Paryża nie był poszukiwany przez tajne służby

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 listopada 2015, 12:05
zamach w Paryżu
zamach w Paryżu/PAP/EPA
Greckie władze oświadczyły, że zamachowiec z Paryża, który przedostał się do Europy przez wyspę Leros, nie był poszukiwany przez tajne służby i został zarejestrowany przy zachowaniu wszelkich unijnych procedur.

Grecki minister do spraw migracji Janis Muzalas uważa, że informacja ta jest niezwykle ważna zarówno dla samych Greków, jak i wszystkich Europejczyków. W punktach rejestracji imigrantów, które znajdują się w tym kraju, bezwzględnie przestrzega się norm europejskich - podkreślił minister.

Według greckiej policji, 25-letni Syryjczyk, który brał udział w ataku terrorystycznym na salę koncertową Bataclan, przybył na Leros w grupie prawie 200 uchodźców, którzy przypłynęli z Turcji. Został zarejestrowany 3 października, pobrano mu odciski palców i sprawdzono, czy nie jest poszukiwany przez tajne służby.

Informację o tym, że zamachowiec nie był na liście Interpolu, potwierdziły także władze Serbii, gdzie kilka dni później poprosił o azyl. Minister Muzalas poinformował, że francuska policja sprawdziła syryjski paszport dżihadysty i okazało się, że dokument fałszywy.

Greckie władze dodają, że chociaż zamachowiec przemierzył wiele krajów europejskich, został zarejestrowany jedynie w Grecji, Serbii i Chorwacji.

Władze Grecji apelują jednak, by nie łączyć uchodźców, którzy uciekają przed wojną i szukają lepszego jutra, z atakami terrorystycznymi. Ateny podkreślają, że jeśli Europa tak zrobi, to będzie to zwycięstwem dżihadystów.

A gdyby terrorysta okazał się rodowitym Belgiem, to mieliby za to zapłać wszyscy Belgowie? - pyta grecki minister do spraw migracji Janis Muzalas. W ten sposób odnosi się do reakcji niektórych polityków na wieść o tym, że jeden z zamachowców z Paryża był Syryjczykiem, który przedostał się do Europy w tłumie migrantów. Większość z tych zamachowców to osoby, które urodziły się i wychowały w zachodniej Europie - dodaje minister Muzalas.

Zdaniem greckich władz, rozwiązaniem nie jest stawianie ogrodzeń na granicach, ale lepsza kontrola i wspólna europejska polityka przeciwko przemytowi imigrantów. Jeśli zamkniemy granice, to jedynie powiększymy dramat tych ludzi, a problem bezpieczeństwa na naszym kontynencie pozostanie - mówi minister. I podkreśla, że zgodnie z europejskim prawem nie możemy odmawiać pomocy osobom, które kwalifikują się do przyznania im statusu uchodźcy. Byłoby to deptaniem ich praw.

Greckie władze oświadczyły, że po zamachach w Paryżu zaostrzyły środki bezpieczeństwa, co oznacza też intensywniejszą kontrolę w punktach rejestracji imigrantów, ale polityka wobec uchodźców się nie zmieni.

>>> Czytaj też: Prof. Chazbijewicz: Europa nie powinna przyjmować uchodźców. Ich aymilacja jest prawie niemożliwa

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj