Sekretarz stanu USA John Kerry, który przybył w piątek do Brukseli, by złożyć kondolencje narodowi belgijskiemu w związku z wtorkowymi zamachami, pozytywnie ocenił działania władz Belgii w walce z terroryzmem.

Agencja Associated Press odnotowuje, że władze belgijskie są krytykowane - zarzuca im się, że nie dostrzegły sygnałów wskazujących na zbliżający się atak. Kerry uznał, że "zrzędzenie" na niedociągnięcia strony belgijskiej jest "trochę frenetyczne i niestosowne".

"Ten rząd, sprawujący władzę od roku, podejmuje bardzo energiczne działania wobec terroryzmu" - powiedział Kerry dziennikarzom po rozmowie z przywódcami Belgii. Podkreślił, że USA zaoferowały Belgii wszelką pomoc w śledztwie w sprawie wtorkowych zamachów w Brukseli, w których zginęło 31 osób, a ok. 300 zostało rannych.

Kerry dodał, że strona belgijska podjęła już tę ofertę i że USA pomogą w "koordynacji przepływu informacji". Potwierdził, że w śledztwo w sprawie zamachów jest zaangażowanych kilku agentów FBI.

Associated Press pisze z Brukseli, powołując się na amerykańską osobistość oficjalną, która zastrzegła sobie anonimowość, że wśród ofiar wtorkowych zamachów jest co najmniej dwóch obywateli USA.

Według źródeł oficjalnych w Brukseli zginęli też we wtorek obywatele Holandii, W. Brytanii, Francji i Chin.

>>> Czytaj też: Plan UE-Turcja zaczyna działać? Napływ imigrantów do Grecji gwałtownie spada