Dwa największe notowane na giełdzie niemieckie banki prowadzą wstępne „strategiczne” rozmowy. Najprawdopodobniej chodzi o ich fuzję – podaje „Financial Times”.

Jeśli dojdzie do połączenia dwóch największych niemieckich instytucji finansowych, to w jego wyniku powstanie drugi po BNP Paribas największy kredytodawca w strefie euro. Nowy twór będzie zatrudniał po połączeniu ponad 140 tys. osób.

Oba banki potwierdziły, że rozmowy rozpoczęły się w niedzielę.

Przeprowadzenie operacji będzie możliwe tylko wtedy, jeśli wyrazi na nie zgodę niemiecki rząd. Światowe media informowały, że banki dostały zielone światło od Berlina i stąd decyzja zarządów obu instytucji o rozpoczęciu rozmów.

Jednym z powodów planowanej fuzji może być kiepska kondycja finansowa obu banków. Analitycy rynkowi podkreślają, że Deutsche Bank i Commerzbank tracą swoje udziały w rynku. Odbiło się to mocno na ich giełdowej sytuacji – w zeszłym roku straciły około połowę wartości.

Jak dotąd jedynym dużym udziałowcem Deutsche Banku popierającym fuzję jest Cerberus, który posiada 3-proc. udział w największym niemieckim banku i 5-proc. w Commerzbanku.

Zdaniem dyrektora generalnego Commerzbanku Martina Zielke połączenie z niemieckim konkurentem może być jedynym sensownym sposobem na konsolidację branży, bowiem fuzje z zagranicznymi pożyczkodawcami związane są z licznymi politycznymi i regulacyjnymi trudnościami.

Potencjalnemu połączeniu mocno sprzeciwiają się związki zawodowe. Podkreślają one, że fuzja nie przyniesie oczekiwanych biznesowych rezultatów, doprowadzi natomiast do masowych zwolnień. Według nieoficjalnych informacji zagrożonych może być nawet 30 tys. etatów.