Za ponad 80 proc. finansowania i inwestycji w górnictwo węgla kamiennego między styczniem 2019 a listopadem ubiegłego roku odpowiadały instytucje finansowe z zaledwie sześciu krajów: USA, Chin, Japonii, Indii, Kanady oraz Wielkiej Brytanii – wynika z analizy przeprowadzonej przez ponad dwa tuziny organizacji pozarządowych oraz Urgewald and Reclaim Finance. Badania pokazują, że za finansowaniem inwestycji węglowych stoi przede wszystkim niewielka liczba podmiotów finansowych.

Chociaż politycy i liderzy biznesu podkreślają swoje zaangażowanie w dekarbonizację gospodarki, to zależność świata od paliw kopalnych wręcz wzrasta. Z analiz NGO-sów wynika, że 376 banków zapewniło we wskazanym okresie instytucjom 363 mld dol. na inwestycje powiązane z węglem, ale za prawie połowę (48 proc.) odpowiada zaledwie 12 banków. Aż 10 z nich należy do tzw. grupy Net-Zero Banking Alliance, której zadaniem jest „dekarbonizacja” portfolio banków.

Reklama

Wśród największych „łotrów parszywej dwunastki” znajdują się japońskie Mizuho Financial, Mitsubishi UFJ Financial oraz SMBC Group, a za nimi plasują się brytyjskie Barclays i amerykańskie Citigroup.

Badanie zidentyfikowało także prawie 5 tys. inwestorów instytucjonalnych, których łączne udziały w przemyśle węglowym wynoszą ponad 1,2 bln dol. W listopadzie 2021 roku 24 firmy odpowiadały aż za 46 proc. tej sumy. Największymi inwestorami okazały się odpowiednio amerykańscy giganci BlackRock i Vanguard. To podmioty należące do grupy Net Zero Asset Managers Initiative, jednak zdaniem Yanna Louvela z Reclaim Finance nikt nie powinien dać się temu zwieść.