Turów kością niezgody czeskiej polityki

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 lutego 2022, 07:56
Kopalnia Węgla Brunatnego Turów Bogatynia PGE Górnictwo
<p>Kopalnia Węgla Brunatnego Turów</p>/dziennik.pl
Czeska opozycja podważa ugodę w sprawie polskiej kopalni w Turowie, którą na początku lutego podpisali premierzy obu krajów

W dokumencie, którego treść była negocjowana przez ponad pół roku, Polacy zobowiązali się do zapłaty odszkodowania (45 mln euro) oraz działań na rzecz ochrony środowiska w związku z oddziaływaniem kopalni węgla w Turowie. Tymczasem były szef czeskiego rządu Andrej Babiš i eksminister środowiska Richard Brabec krytykują warunki umowy i chcą, by przyjrzał się jej czeski parlament. Jeżeli punkt dotyczący porozumienia między Republiką Czeską a Polską w sprawie Turowa nie zostanie wpisany do agendy, posłowie partii ANO (do której należą obaj politycy) będą zbierać podpisy w celu zwołania nadzwyczajnego posiedzenia w tej sprawie.

Zarówno Brabec, jak i Babiš prowadzili pierwszą turę negocjacji, które zakończyły się niczym jesienią zeszłego roku tuż przed wyborami w Czechach. Teraz krytykują obecny rząd przede wszystkim za to, że zgodził się na pięcioletni termin ważności umowy. I uważają, że również inne warunki są niekorzystne dla Czech.

Według hetmana kraju libereckiego, którego mają dotyczyć działania naprawcze, Martina Půty, przedstawiciele poprzedniego rządu mieli okazję wynegocjować lepsze warunki jesienią ub.r., ale specjalnie nie doprowadzili do porozumienia, bo bali się zawrzeć ugodę na krótko przed wyborami parlamentarnymi.

Půta już wcześniej mówił (i w DGP, i w czeskich mediach), że wówczas możliwe było wynegocjowanie siedmioletniego nadzoru sądowego i wyższego odszkodowania. Zarówno Babiš, jak i Brabec odpierali zarzuty, twierdząc, że to zwykłe kłamstwo, ich zdaniem to Polska czekała na „nowy słaby rząd”.

Sprawa wywołuje nadal duże emocje również wśród organizacji pozarządowych. W niedzielę w centrum Pragi protestowało kilkaset osób. „Pieniędzy nie da się pić” – to jedno z ich haseł, nawiązujące do ryzyka zanieczyszczenia wód. Organizacje chcą też pozwać rząd za brak ochrony swoich obywateli.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj