Zdaniem analityka rynków finansowych XTB Aleksandra Jabłońskiego eskalacja utrzymujących się od grudnia napięć między Wenezuelą a USA doprowadziła do przepływu kapitału w stronę aktywów postrzeganych jako bezpieczne przystanie, a tym samym do wzrostów na dolarze, amerykańskich obligacjach oraz metalach szlachetnych.

Wzrost ryzyka geopolitycznego

W jego ocenie pomimo rekordowej zmienności w ostatnim tygodniu 2025 r. i zauważalnej presji spadkowej kluczowe metale szlachetne zareagowały „książkowo” na nagły wzrost ryzyka geopolitycznego.

Według Jabłońskiego największym beneficjentem tej sytuacji jest obecnie srebro, które ok. godz. 13 w poniedziałek zyskiwało 3,15 proc., a jego cena wzrosła do 74,90 dol. za uncję. Jabłoński wskazał, że niewiele mniej zyskiwał pallad (+2,9 proc.), platyna (+2,75 proc.) oraz złoto (+2 proc. do 4420 dol. za uncję).

„O ile na papierze złoto znajduje się na końcu stawki, to trwałość wzrostów na kruszcu powinna być większa niż w przypadku platyny i palladu, których wyceny są bardziej zależne od wykorzystania w przemyśle i jubilerstwie niż od czystego stosunku inwestorów do ryzyka” – stwierdził analityk. Ocenił, że w krótkim terminie złoto może powrócić „do wybitego w ubiegłym tygodniu szczytu przy 4540 dol. za uncję”, zwłaszcza w przypadku kontynuowania „agresywnej narracji” Białego Domu wobec potencjalnie kolejnych interwencji w Ameryce Łacińskiej czy na Grenlandii.

Dalsza eskalacja pomogłaby złotu łamać olejne bariery

Jabłoński zwrócił uwagę, że w poniedziałkowym wywiadzie Donald Trump zagroził nowej liderce Wenezueli Delcy Rodriguez, że „zapłaci większą cenę niż Maduro, jeśli nie postąpi właściwie”. „Dlatego też dalsza eskalacja pomogłaby złotu przekroczyć kolejny kamień milowy w postaci 4600 dol. za uncję” – dodał.

W ocenie analityka w przypadku braku dalszej eskalacji militarnej czy reperkusji wobec Rodriguez „geopolityczne paliwo wzrostów powinno dość szybko się wypalić i zwrócić uwagę rynków wobec takich fundamentów”, jak spadek tempa zakupów złota przez banki centralne na całym świecie, otwierając drogę do kolejnego testu wsparcia przy 4300 dol. za uncję.

Rezerwy strategiczne banków centralnych puchną

Jabłoński uważa, że rekordowe wyceny kruszcu istotnie zwiększają wartość księgową rezerw strategicznych banków centralnych. „Dla gospodarek wschodzących stanowi to dodatkowy bufor bezpieczeństwa w obliczu destabilizacji w regionie Ameryki Łacińskiej” – ocenił.

Wskazał, że w przeciwieństwie do złota „srebro nie posiada fundamentu zakupów banków centralnych”, więc przy rekordowo niskim stosunku cen złota do srebra kruszec ten „może cofnąć się” nawet o 6-7 proc. do psychologicznego poziomu 70 dol. za uncję.

Platyna podlega największej presji

Największej presji podlegać będzie jednak platyna. Zmienność na surowcu w ostatnim tygodniu zdecydowanie przekraczała tę obserwowaną na złocie czy srebrze, więc zakres korekty w przypadku spadku awersji do ryzyka pozostaje najtrudniejszy do oszacowania, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że ostatnie wzrosty na platynie odzwierciedlały głównie szeroki sentyment na metalach szlachetnych, a nie fundamenty, które w średnim terminie grają na jej niekorzyść” – ocenił Jabłoński. Analityk wymienił tu taki czynnik, jak prognozowany koniec deficytu platyny w 2026 roku.

„Najbliższym wsparciem jest poziom 2040 dol. (ok. –6,8 proc. względem aktualnego 2192 dol.), choć zakres ostatniej korekty (tj. wyprzedaży z 31 grudnia) sięga aż do 1920 dol.” – podał analityk, odnosząc się do cen platyny.

Reakcja rynków na interwencję USA

„Weekendowa interwencja USA w Wenezueli i pojmanie Nicolasa Maduro wywołały wyraźną reakcję rynków finansowych, a szczególnie rynku metali szlachetnych. W poniedziałek złoto ponownie zyskało na wartości i osiągnęło poziomy powyżej 4420-4430 dol. za uncję, odbijając się o kilka procent w sesji azjatyckiej jako efekt zwiększonego popytu na bezpieczne aktywa” – wskazał Michał Tekliński, ekspert rynku złota z Goldsaver i Goldenmark, dystrybutora metali szlachetnych.

Jego zdaniem to typowa reakcja inwestorów w obliczu nagłej eskalacji ryzyka geopolitycznego. Zaznaczył, że gdy apetyty na ryzyko maleją, kapitał ucieka do instrumentów uważanych za stabilne, a złoto przez wieki pełniło taką funkcję. „Pierwszy kwartał każdego roku jest tradycyjnie dobry dla kursu złota, a 2026 zaczyna się naprawdę z bardzo mocnym akcentem” – ocenił Tekliński.

Dodał, że inwestorzy traktują złoto jako realną ochronę kapitału w obliczu nieprzewidywalnych wydarzeń politycznych.

Perspektywy złota na przyszłość

Jak stwierdził Tekliński, „na krótszą metę” może to oznaczać większą zmienność cen złota, ale z punktu widzenia fundamentów to wydarzenie tylko potwierdza, że metal pozostaje jedną z najbardziej „bezpiecznych przystani”.

W dłuższej perspektywie dalsze geopolityczne niepokoje i niejasność co do przyszłości podaży surowców mogą dodatkowo wzmacniać popyt na złoto jako instrument o charakterze ochronnym” – uważa ekspert.

Przypomniał, że obecna reakcja rynku wpisuje się w bardzo silny trend, który obserwowaliśmy przez cały 2025 rok. „Złoto zyskało w minionym roku około 64 proc., notując najlepszy wynik roczny od 1979 r. Impulsem były przede wszystkim obniżki stóp procentowych przez Fed, napięcia geopolityczne, rekordowe zakupy banków centralnych oraz rosnące zainteresowanie funduszy ETF opartych na złocie” – wskazał Tekliński.

Oczekiwanie na luzowanie polityki monetarnej w USA

W jego opinii rynek wciąż liczy na kolejne sygnały luzowania polityki monetarnej w USA, a inwestorzy zakładają co najmniej dwie dalsze obniżki stóp procentowych w tym roku, co sprzyja utrzymaniu popytu na metale szlachetne.

„Równie imponująco wyglądał 2025 rok w przypadku innych metali. Srebro wzrosło aż o 147 proc., korzystając z nadania mu statusu minerału krytycznego w USA, utrzymujących się deficytów podaży oraz rosnącego popytu inwestycyjnego i przemysłowego” – wskazał ekspert.

Analityk DM BOŚ Marek Rogalski również uważa, że ceny złota idą mocniej w górę, gdyż „rynek dostał preteksty w postaci wzrostu napięć geopolitycznych”.

„Kruszec odreagowuje jednak ostatnią przecenę sprzed Sylwestra i nie jest powiedziane, że jest to powrót do trendu wzrostowego. Ryzyko zatrzymania wokół poziomów ostatnich maksimów przy 4580 dol. w kolejnych dniach (futures) jest duże, gdyby dalej widoczna była aprecjacja dolara – zazwyczaj te rynki idą w przeciwnych kierunkach” – uważa Rogalski.