Pandemia Covid-19 zmusza do kompromisów. Sprzedawcy detaliczni w Stanach Zjednoczonych zakazują konsumentom wnoszenia własnych toreb wielokrotnego użytku, niektóre miasta i stany wycofują lub opóźniają wprowadzenie zakazów jednorazowych tworzyw sztucznych, a władze miejskie ograniczają działania związane z recyklingiem. Wszystko to, jak pisze redakcja Vox, ma związek z higieną konieczną do ograniczenia zakażeń koronawirusem.

Szacuje się, że produkcja tworzyw sztucznych wzrośnie o 40 proc. w ciągu następnej dekady, pandemia zaś może tylko powiększyć popyt na plastik. Tymczasem już teraz ok. 8 milionów ton tworzyw sztucznych co roku trafiają do naszych oceanów. Przykłady przywoływane przez redakcję Vox mogą się wydawać trywialne (zakaz korzystania z własnych wielorazowych kubków w Starbucksie czy przynoszenia własnych toreb do sklepu Target), jednak to właśnie były małe kroki ku bardziej odpowiedzialnemu i zrównoważonemu stylu życia.

Powrót do jednorazowego plastiku to dziś działania niezbędne dla ochrony zdrowia pracowników pierwszej linii, którzy mimo zagrożenia zakażeniem nadal pracują w sklepach, w recyklingu, odbierają śmieci. Niektórzy eksperci widzą w tym jednocześnie ogromny krok do tyłu: cofnęliśmy się o dekadę, jeśli chodzi o zmniejszenie zużycia i wykorzystywania tworzyw sztucznych – zwłaszcza w sklepach spożywczych.

Polistyren, czyli styropian, tworzywo sztuczne niepodlegające recyklingowi, które było już stopniowo wycofywane, wraca do użytku. Producenci tacy jak Ineos Styrolution w Niemczech i Trinseo w USA widzą „dwucyfrowy procentowy wzrost sprzedaży” w sektorze opakowań do żywności i opieki zdrowotnej – podaje Bloomberg Green. Pandemia może wpłynąć na długoterminowe zachowania. Amerykańskie Centra Kontroli i Zapobiegania Chorób zalecają, aby ponownie otwierające się restauracje przestawiły się na jednorazowe menu, talerze i naczynia oraz przygotowały porcjowane przyprawy.

Reklama

Ekolodzy twierdzą, że przemysł tworzyw sztucznych wykorzystuje obawy przed Covid-19 do demonizowania produktów wielokrotnego użytku jako potencjalnych nośników wirusa, pomimo naukowych dowodów na to, że może on przetrwać kilka dni na powierzchniach z tworzyw sztucznych – czyli plastik jest równie niebezpieczny, co bawełniana torba.

„Przemysł tworzyw sztucznych potraktował pandemię jako okazję i żeruje na strachu ludzi, by przestraszyć ich, wmawiając, że plastik jednorazowego użytku jest najlepszym sposobem na utrzymanie bezpieczeństwa” Vox cytuje stanowisko Johna Hocevara, eksperta ds. oceanów Greenpeace.Jak dodaje, w przeciwieństwie do tworzyw sztucznych jednorazowego użytku, worki i kubki wielokrotnego użytku, można łatwo zdezynfekować, myjąc je mydłem i gorącą wodą lub wrzucając do zmywarki. Zaś środki ochrony osobistej (takie jak jednorazowe maski na twarz i rękawiczki) oraz opakowania jednorazowe, wyrzucane niedbale i lądujące poza śmietnikiem, stanowią większe zagrożenie dla zdrowia publicznego (nie wspominając już o generowaniu jeszcze większych zanieczyszczeń).

Podczas izolacji i kwarantanny więcej czasu spędzamy w domu, generujemy też więcej śmieci. Amerykanie pozostający w domu generują do 30 proc. więcej śmieci – twierdzi David Biderman, prezes Stowarzyszenia Odpadów Stałych Ameryki Północnej. Jednorazowe torby foliowe to tylko wierzchołek góry wysypiska.

Przykładem mogą być jednorazowe pojemniki na jedzenie zamawiane na wynos. Jak podaje serwis Grubhub, w pierwszym kwartale 2020 r. rynek dostaw osiągnął wartość 363 mln dolarów netto, co stanowi 12-procentowy wzrost przychodów w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. Z kolei Amazon, który wysyłał ponad 3 miliardy paczek rocznie w okresie przed pandemią, odnotowała 26-procentowy wzrost przychodów do 75,5 miliarda dolarów w pierwszych trzech miesiącach 2020 roku. Wzrost ma związek z zakupami osób, które pozostały w domu, a chciały uzupełnić zapasy niezbędnych towarów (m.in. chodzi o papier toaletowy, chusteczki, środki do higieny rąk) i niezupełnie niezbędnych (ogromną popularnością cieszyły się gadżety erotyczne). Większość z tych zamówień przychodzi w paczkach wypełnionych plastikowymi poduszkami wypełnionymi powietrzem, termokurczliwymi opakowaniami i styropianem.

Jak poradzimy sobie z nawałem plastikowych odpadów? Uratować nas może… enzym-mutant. Naukowcy pracujący dla firmy Carbios stworzyli zmutowany enzym bakteryjny, który według The Guardian jest w stanie rozbić plastikowe butelki do recyklingu w ciągu zaledwie kilku godzin. Enzym hydrolazy PET jest w stanie rozbić plastikowe butelki PET na ich poszczególne kompozyty chemiczne, które następnie mogą być ponownie wykorzystane do produkcji nowych butelek. Carbios współpracował z takimi koncernami jak Pepsi i L'Oreal, aby pomóc w rozwoju tej technologii. Nowy enzym został po raz pierwszy zauważony w 2012 roku na stercie zakompostowanych liści. Jest niezwykle opłacalny: produkcja nowego tworzywa sztucznego z ropy naftowej kosztowałaby 25 razy więcej niż z wyrobionych przez enzym kompozytów. Według naukowców to „prawdziwy przełom w recyklingu i produkcji PET”.