Ograniczenie przesyłu gazu przez Nord Stream 1. "To gra Rosji, ale nie mamy zamiaru się jej poddać"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 lipca 2022, 17:05
[aktualizacja 27 lipca 2022, 17:15]
Siedziba Gazpromu
<p>Siedziba Gazpromu</p>/ShutterStock
Nie ma przyczyn technicznych, które uzasadniałyby zmniejszenie przesyłu gazu z Rosji przez rurociąg Nord Stream; ograniczenia w transporcie to gra Rosji, ale nie mamy zamiaru się jej poddać - przekazała w środę zastępczyni rzecznika rządu Niemiec Christiane Hoffmann.

Od środy Gazprom zmniejszył dostawy gazu do Niemiec przez położony na dnie Bałtyku Nord Stream 1 do ok. 20 proc. nominalnej zdolności przesyłowej gazociągu. Rosyjski koncern twierdzi, że musiał wyłączyć kolejną turbinę w głównej tłoczni gazociągu.

21 lipca Gazprom wznowił przesył przez NS1 po trwających 10 dni pracach konserwacyjnych, ale dostarczano tylko 40 proc. gazu. Koncern twierdzi, że ograniczenia w przesyle są spowodowane opóźnieniem w powrocie serwisowanej w Kanadzie turbiny. Władze tego kraju, pod naciskiem rządu w Berlinie, 17 lipca zdecydowały się wysłać turbinę do Niemiec. Urządzenie na razie nie trafiło jeszcze z powrotem do Rosji.

"Z naszego punktu widzenia nic nie stoi na przeszkodzie, by turbina została przetransportowana do Rosji" - podkreśliła Hoffmann. Tak jak poprzednio, nie widzimy żadnych przyczyn technicznych ograniczenia w przesyle gazu, to co obserwujemy to w rzeczywistości "gra o władzę, ale nie pozwolimy, by to wywarło na nas wpływ" - dodała wicerzeczniczka niemieckiego rządu.

"Gaz jest teraz częścią polityki zagranicznej Rosji, możliwe, że jej strategii wojennej" - powiedział z kolei szef regulującej rynek energii i gazu Federalnej Agencji ds. Sieci, Klaus Mueller.

W środę gaz w holenderskim hubie TTF zdrożał w stosunku do wtorkowego zamknięcia o 10 proc., osiągając rekordowe poziomy ponad 220 euro za MWh

Niemcy mogą liczyć na pomoc Francji?

Francja może zapewnić Niemcom 20 terawatogodzin gazu lub pokryć 2 proc. niemieckiego zużycia w miesiącach zimowych, jeśli będzie to potrzebne - poinformowali w środę przedstawiciele francuskiego ministerstwa energii, cytowani przez agencję Reutera.

Niemcy, największa gospodarka Europy i największy importer rosyjskiego gazu, od połowy czerwca szczególnie ucierpiały z powodu zmniejszonych dostaw gazu przez Rosję.

Wojna na Ukrainie i traktowanie gazu jako strategicznej broni w wojnie hybrydowej Władimira Putina to „miecz Damoklesa wiszący nad Europą” - pisze w środę dziennik „Le Figaro”.

Według gazety plan UE zalecający 15 proc. zmniejszenie zużycia gazu do marca 2023 r. jest niewystarczający w przypadku mroźnej zimy, a Niemcy okazały się „słabym ogniwem UE” całkowicie uzależnionym od rosyjskiej energii.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj