Na terenie parku przemysłowego nieopodal Ho Chi Minh leżą olbrzymie kopce metalu owiniętego czarną plandeką. Ten upragniony surowiec może być warty około 5 miliardów dolarów po obecnych cenach – pisze redakcja Bloomberg. Obecnie producenci niemal wszystkiego – od części samochodowych po puszki do piwa – konkurują o większą ilość metalu. Sytuację pogorszyła pandemia, a Chiny aktualnie dławią dostawy.

Zapasy aluminium w Wietnamie rozrosły się do niespotykanych rozmiarów. Podczas gdy kiedyś miliony ton aluminium magazynowano w portach od Detroit i Nowego Orleanu w USA do Rotterdamu w Europie i malezyjskiego Port Klang, obserwatorzy rynku mówią, że zapasy zlokalizowane 50 km od największego miasta Wietnamu jest prawdopodobnie jedynym godnym uwagi. Dla perspektywy, ów magazyn to odpowiednik całej rocznej konsumpcji Indii – drugiego pod względem liczby ludności kraju na świecie.

Reklama

Unieruchomione zapasy aluminium

Owe zasoby zostały przejęte w ramach prowadzonego przez USA dochodzenia antydumpingowego w 2019 r., koncentrującego się na chińskim miliarderze. Władze wietnamskie twierdzą, że zapasy metalu zostały przewiezione z Chin przez Global Vietnam Aluminium Ltd., firmę znaną jako GVA. Nie zakończono jeszcze śledztwa, choć początkowe dochodzenie w sprawie GVA zostało porzucone z powodu braku dowodów.

Obecnie 1,8 mln ton aluminium pozostaje w magazynie pod czujnym okiem strażników. W niewielkim stopniu z tego zapasu korzysta GVA – podaje wietnamski urząd celny. Jednocześnie część regionu boryka się z ograniczeniami z powodu Covid-19. Gwałtowny wzrost cen surowca oznacza, że wartość metalu wzrosła o ponad 50 proc. od czasu konfiskaty. Zmagazynowany w Wietnamie zapas to więcej niż wystarczająco, by usunąć globalny deficyt, który pojawił się na rynku aluminium w tym roku.

Jednak CRU (jedna z kluczowych firm konsultingowych, na których polega branża, by śledzić zapasy na największym na świecie rynku metali nieszlachetnych) usunęła wietnamski magazyn z szacunków dotyczących zapasów. Firma z siedzibą w Londynie uważa, że część ze zmagazynowanego w Wietnamie aluminium ma więcej niż 10 lat i prawdopodobnie musiałaby być sprzedawana jako złom. Ross Strachan, starszy analityk aluminium w CRU, uważa, że wietnamskie zapasy raczej nie zapewnią żadnej pociechy dla branży.

Wielkie zainteresowanie nieosiągalnym zapasem metalu odzwierciedla sedno problemu aluminium. Niedobór surowca nastąpił m.in. z powodu chińskich ograniczeń produkcji w celu zmniejszenia emisji.

Jak doszło do niedoboru aluminium?

Przez większość minionej dekady handlowcy aluminium obawiali się, że kolosalny nadmiar surowca nagromadzony w czasie globalnego kryzysu finansowego może z powrotem zalać rynek oraz obniżyć i tak już niskie ceny.

Np. motogiganci drastycznie ograniczyli zakupy, podczas gdy producenci aluminium kontynuowali pompowanie metalu w nadziei na wyeliminowanie konkurencji. Ponad połowa z nich traciła pieniądze, ale dla wielu ogromne koszty związane z wyłączeniem hut byłyby jeszcze większe. Z miesiąca na miesiąc nadmiar niechcianego metalu rósł. Wtedy do akcji wkroczyły banki. Ich plan polegał na zarabianiu pieniędzy poprzez skupowanie nadwyżek i magazynowaniu ich na chudsze lata. Gdy światowa gospodarka zaczęła się ożywiać na początku 2010 roku, producenci (np. Coca-Cola i MolsonCoors) zaczęli doświadczać niedoboru aluminium, choć góry metalu czekały w głównych portach na całym świecie.

Ostatecznie, metal został dostarczony z powrotem na rynek i nawet w zeszłym roku przemysł był komfortowo zaopatrzony. W początkowej fazie pandemii, wyglądało na to, że rynek po raz kolejny zostanie zalany tanim aluminium. Teraz, gdy popyt rośnie, a Chiny ograniczają podaż, ceny rosną w szalonym tempie. Zapasy aluminium znikają właśnie wtedy, gdy producenci potrzebują ich najbardziej. Amerykańskie zapasy stopniały po tym, jak prezydent Donald Trump nałożył cła na import aluminium z Chin i innych miejsc.

Pomimo stosunkowo skromnej pozycji Malezji jako konsumenta aluminium, Port Klang stał się największym punktem składowania w sieci magazynów London Metal Exchange, ale te rezerwy również szybko się zmniejszają. Magazyny LME w Detroit i holenderskim porcie Vlissingen są teraz praktycznie puste (w szczytowym okresie magazynowania przez banki i handlowców przechowywały ponad 3,5 mln ton). Podobnie w Rotterdamie. Sytuacja jest zapewne najbardziej poważna w Chinach, gdzie całkowite zapasy w całym kraju wynoszą obecnie około 1,2 mln ton – co, jak podaje AZ China, odpowiada dwutygodniowemu popytowi.