Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Robert Telus na Facebooku odniósł się do przedstawionego w czwartek raportu Najwyższej Izby Kontroli (NIK), z którego wynika mi.in., że spóźnione i niepoparte odpowiednimi analizami i nieskuteczne dla polskiego rynku rolnego były działania ministra rolnictwa związane ze zwiększonym przez wybuch wojny importem z Ukrainy zbóż i rzepaku.

NIK przeprowadziła kontrolę doraźną, której celem było m.in. ustalenie z jakich powodów doszło do zakłócenia rynku zbóż. Wskazano na gigantyczny wzrost importu pszenicy z Ukrainy do Polski, który wzrósł o blisko 17 tysięcy procent r/r, (z 3,1 tys. ton do 523 tys. ton), a kukurydzy - o prawie 30 tysięcy procent (z 6,2 tys. ton do 1 mln 854 tys. ton).

"Wiele nieprawd, albo sugestii nieprawdziwych w tym protokole się ukazało, m.in. protokół był tak przygotowany jakby nie było wojny" - ocenił Telus. Podkreślił, że sytuacja na rynku zboża w Polsce była spowodowana wojną na Ukrainie. Zaznaczył, że "tego nikt nie mógł przewidzieć".

Przypomniał, że na początku wojny wielu rolników, wiele organizacji rolniczych zwracało się do rządu, żeby "zatrzymać eksport zboża, bo za chwilę będzie go brakować". "Później okazało się, że tego zboża jest dużo więcej, tylko że droga czarnomorska została zablokowana i całe zboże z Ukrainy jechało przez Europę, nie tylko przez Polskę, ale przez wszystkie pięć krajów przyfrontowych" - wskazał Telus.

Reklama

Przedstawił dane, z których wynika, że eksport z Polski wyniósł 1,2 mln ton - 1,1 mln ton zboża miesięcznie. "Tego wcześniej nie było. Wcześniej nie było do pomyślenia, że możemy takie duże ilości zboża przetransportować. A tranzyt z początkiem roku: 133 tys. ton, 142 tys. ton , a w październiku br. 346 tys. ton. Trzykrotnie większy tranzyt zboża przez Polskę przejechał i to, dzięki współpracy z Ministerstwem Infrastruktury, dzięki zaangażowaniu premiera, udało się zrealizować" - podkreślił Telus.

Odniósł się też do zarzutu NIK, że ceny zboża spadły. "Tak, spadła cena oczywiście, ale spadła cena w całej Europie. Europa była zasypana zbożem nie tylko przez Polskę, ale przez wszystkie 5 krajów przyfrontowych. Nie tylko ukraińskim zbożem, także rosyjskim zbożem, które jechało od południa Europy i to powoduje tą niską cenę, która do dziś się utrzymuje" - wyjaśni Telus. Wskazał, że "tu potrzeba mocnych reakcji Unii Europejskiej, o które my ciągle walczymy".

Przyznał także, że zatrzymanie zboża na granicy polsko-ukraińskiej, wprowadzone przez polski rząd 15 kwietnia br., było bardzo krytykowane. "Musieliśmy to zrobić dla polskiego rolnictwa i to przyniosło efekt. Pomoc rządowa - w sumie 15 mld zł dopłat do zboża, dopłat do paliwa, dopłat do silosów, dopłat do nawozów - spowodowała, że polscy rolnicy mieli gdzie sprzedać to zboże" - przypomniał Telus.

Nawiązał także do zarzutu NIK, że ministerstwo nie zwróciło się do Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) o podanie list firm handlujących zbożem technicznym z Ukrainy. "To jest nieprawda, to jest pismo, w którym zwróciłem się do KAS. Tu jest odpowiedź z KAS, że nie mogą mi podać tych list, bo obowiązuje tajemnica skarbowa" - powiedział minister rolnictwa i przedstawił na Facebooku dokumenty, które mają potwierdzać ten fakt.

Telus poinformował również, że zwrócił się z wnioskiem do prokuratury o przedstawienie tych informacji i o zgodę na ich upublicznienie. "Żeby podała listę firm, które transportowały zboże techniczne. Mam odpowiedź, że nie mogę takiej listy otrzymać" - stwierdził, prezentując kolejny dokument.

"Do tej pory NIK była w moich oczach i oczach społeczeństwa najważniejszą inspekcją (...). Dziś okazało się, że w niektórych miejscach mijała się z prawdą, a sugestie, albo opinie NIK są po prostu w jakimś stopniu nieprawdziwe" - ocenił Telus. (PAP)

autor: Anna Bytniewska