Właściciele działek, na których stanęły np. słupy przesyłowe, muszą iść do sądu. Problem dotyczy ok. 19 milionów działek na terenie całej Polski.
Resort gospodarki na początku roku obiecał wypłatę odszkodowań w ramach tzw. ustawy korytarzowej. Problem dotyczy właścicieli ok. 19 milionów działek na terenie Polski, którym – jak wyliczyło ministerstwo – przysługuje prawo do odszkodowań na kwotę 18,7 mld zł. Jednak prace nad projektem ustawy stanęły. Miała ona zostać przyjęta przez Sejm do końca roku, a nie wyszła jeszcze z uzgodnień międzyresortowych. Co więcej, ministerstwo nie jest nawet w stanie podać terminów zakończenia tych konsultacji.
– Przyczyną przedłużania się konsultacji międzyresortowych jest to, iż projekt zawiera rozwiązanie bardzo trudnej materii, jaką jest uregulowanie tytułów prawnych do nieruchomości pod istniejącymi urządzeniami przesyłowymi – przyznaje Bogna Gudowska z biura prasowego Ministerstwa Gospodarki.
Nasi rozmówcy sugerują jednak, że powód jest inny.
– Projekt upadł – twierdzi Krzysztof Tchórzewski, zastępca przewodniczącego sejmowej komisji infrastruktury i wiceminister gospodarki w rządach Jerzego Buzka i Jarosława Kaczyńskiego. Co ciekawe, chwali za to Waldemara Pawlaka.
Tchórzewski uważa, że projekt doprowadziłby do dwucyfrowych wzrostów cen energii, gazu, a nawet wody. Z szacowanych na 18,7 mld zł odszkodowań skorzystaliby zaś tylko posiadacze dużych areałów. Ci, na których podwórkach zlokalizowano słupy energetyczne, otrzymaliby kilkadziesiąt złotych rocznie.
– Znacznie korzystniejszym rozwiązaniem dla społeczeństwa będzie pozostawienie rozstrzygnięć w tej sprawie sądom – uważa Tchórzewski.
Wtedy skala zrealizowanych roszczeń, a co za tym idzie także obciążenie firm przesyłowych, będzie mniejsza.
Mecenas Konrad Łaski z Kancelarii Adwokackiej Cieślak, Ways i Wspólnicy potwierdza, że praktyka sądowa pokazuje, iż uzyskanie wynagrodzenia za ustanowienie służebności przesyłu co do urządzeń przesyłowych powstałych w przeszłości jest skomplikowane.
– Ale bez względu na stopień zawiłości takich spraw, by nabyć prawo do wynagrodzenia, właściciel takiej nieruchomości powinien jak najszybciej wystąpić do przedsiębiorcy przesyłowego o odpłatne uregulowanie stanu prawnego – radzi Łaski.
Jeżeli firma odpowie negatywnie, należy złożyć wniosek do sądu o ustanowienie służebności przesyłu za wynagrodzeniem i ewentualnie zapłaty wynagrodzenia za wcześniejsze korzystanie z nieruchomości bez tytułu prawnego.
W rozstrzygnięciach sądu kluczowy będzie czas potrzebny do zasiedzenia służebności przesyłu na rzecz przedsiębiorstw w kontekście oceny, czy użytkowały one teren w dobrej, czy złej wierze. W pierwszym wariancie, zakładającym niewiedzę firm co do konieczności zapłaty za grunt, prawo do wynagrodzenia wygasa po 20 latach, w drugim – po 30 latach.
Tyle że – jak zauważa prof. Bartosz Rakoczy z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu – w systemie prawa nie istnieje ogólna reguła, która pozwala wskazywać początkowy punkt, od którego rozpoczyna bieg ewentualny termin zasiedzenia. Według niego moment ten można ustalić, biorąc pod uwagę dwa elementy. Po pierwsze, należy zwrócić uwagę, kiedy dane urządzenie zostało ulokowane na nieruchomości, po drugie, od którego momentu przedsiębiorca przesyłowy działalność faktycznie rozpoczął. Rakoczy opowiada się za drugim poglądem. Znaczenie ma bowiem nie tylko dzień zajęcia terenu, ale przede wszystkim jego wykorzystywania.

Na ustawę o korytarzach przesyłowych czekają firmy przesyłowe, takie jak Gaz System czy PSE Operator. Dokument, który utknął w uzgodnieniach międzyresortowych, ma umożliwić spółkom energetycznym i gazowym szybkie pozyskanie tytułu prawnego do nieruchomości w postaci służebności przesyłu. Dziś w przypadku uporu właściciela gruntu sprawy o położenie rury gazowej czy ustawienie słupa elektrycznego ciągną się miesiącami. Są też kosztowne. Właściciele działek wiedzą, że firma przesyłowa nie zmieni planów, i dlatego wyceniają ziemię wysoko.

W nowym projekcie w zamian za obciążenie nieruchomości służebnością przesyłu przedsiębiorca będzie miał co prawda obowiązek zapłacenia odszkodowania, ale jego wysokość ma być ustalana według uśrednionych zasad. Te zaś mają uwzględniać nie tylko interes właścicieli, ale także przedsiębiorstw. – Zaproponowany w projekcie ustawy o korytarzach przesyłowych algorytm jest korzystniejszy niż kwoty roszczeń, o jakie występują właściciele terenów na podstawie kodeksu cywilnego – przyznają szefowie firm przesyłowych. Wyliczone na podstawie nowego algorytmu odszkodowania są zbliżone do tych wartości, które wynikały z szacunków przedsiębiorstw. Jednak Henryk Majchrzak, prezes PSE Operator, zwraca uwagę, że w przeciwieństwie do odszkodowania ustalanego w postępowaniu sądowym właściciele działek mogliby liczyć na szybką decyzję w sprawie wypłaty i szybki przelew.

Na czasie zależy też firmom przesyłowym, które muszą modernizować sieci. Inaczej może się okazać, że do powstających już elektrowni nie będzie można dociągnąć linii przesyłowych.

– Źle, że sprawa specustawy nie jest jeszcze uregulowana. Energetycy, jako jedyni już chyba, nie mają jeszcze specustawy, która ułatwiłaby im inwestycje – mówi Janusz Piechociński, wiceprzewodniczący sejmowej komisji infrastruktury.

To nie pierwsza próba rozwiązania sprawy wynagrodzenia właścicieli gruntów, na których zlokalizowano korytarze przesyłowe. Już w 2009 r. Sejm chciał zalegalizować wszystkie inwestycje energetyczne powstałe do połowy lat 90. Próbę tę zakwestionował Trybunał Konstytucyjny, m.in. dlatego że nie przewidziano żadnych odszkodowań dla właścicieli terenów, przez które przebiegają linie. Teraz ten błąd miał być naprawiony.