Kredyty mieszkaniowe z waloryzacją do franka szwajcarskiego były powszechnie oferowane na terenie krajów Europy Środkowej, Południowej i Wschodniej. Wielu Polaków mogło słyszeć o „frankowym” problemie na Węgrzech, który zakończył się masową konwersją długów. Osoby bardziej zainteresowane tematem, zapewne wiedzą o kłopotach Austriaków, Chorwatów, Serbów, Rumunów i Ukraińców z zadłużeniem waloryzowanym kursem CHF. Warto zdawać sobie sprawę, że „frankowy” problem istnieje również na terenie niewielkiej Słowenii. Ten temat jest ciekawy także dla rodzimych „frankowiczów”. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl tłumaczą, dlaczego warto przyjrzeć się kwestii słoweńskich kredytów w CHF.

Kredytowy problem dotyczy około 6 000 rodzin i singli

Słowenia nawet jak na warunki europejskie jest małym krajem. Jej aktualna liczba ludności wynosi około 2 miliony. Trudno się zatem dziwić, że liczba słoweńskich „frankowiczów” jest niewielka w porównaniu z wynikami dotyczącymi Polski. Różne źródła wskazują, że kredyt mieszkaniowy z waloryzacją do franka szwajcarskiego zaciągnęło około 15 000 - 16 000 słoweńskich rodzin oraz singli. Takie zobowiązanie nadal spłaca mniej więcej 6000 kredytobiorców.

Informacje zaprezentowane w poniższej tabeli sugerują, że słoweński problem „frankowy” jest o wiele mniejszy również w relacji do wielkości całej gospodarki. Przed skokowym wzrostem notowań franka szwajcarskiego (w III kw. 2014 r.), kredyty waloryzowane do tej waluty miały wartość odpowiadającą 2,8% słoweńskiego PKB. Analogiczny wynik dla Polski wówczas oscylował na poziomie 8,2% PKB (zobacz poniższa tabela). Wedle nowszych informacji, kredyty „frankowe” obecnie stanowią już tylko 1,0% PKB Słowenii (tzn. 461 mln euro). Porównywalny wynik dotyczący Polski, aktualnie wynosi około 5,0% PKB.

Warto dodać, że słoweńskie kredyty „frankowe” podobnie jak ich polskie odpowiedniki cechują się bardzo dobrą spłacalnością (na poziomie ok. 97%). Słoweńscy kredytobiorcy w poprzednich latach szybko zwracali kłopotliwe zadłużenie. Przyczyniło się to do spadku znaczenia „frankowego” problemu w relacji do wielkości gospodarki. Mimo tego rząd Słowenii rozważa konwersję kredytów z franka na euro.

Słowenia powiadomiła EBC o planach przewalutowania

Pomimo szybkiego spadku wartości „frankowego” zadłużenia względem PKB (z 2,8% do 1,0%), temat dotyczący przewalutowania kłopotliwych kredytów jest w Słowenii poruszany już od dość dawna. Tamtejsze media informują między innymi o procesach wytoczonych bankom przez kredytobiorców. Osoby pozywające banki, często są zrzeszone w organizacji „Združenje Frank”. Członkowie wspomnianej organizacji podobnie jak polscy „frankowcy” z uwagą czekają na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który ma zostać ogłoszony na początku października 2019 r. Nie wiadomo, jak październikowe orzeczenie TSUE wpłynie na plany słoweńskiego rządu dotyczące przewalutowania kłopotliwego długu we frankach.

Warto wiedzieć, że rząd Słowenii wiosną 2018 r. uzyskał opinię Europejskiego Banku Centralnego dotyczącą możliwości przewalutowania kredytów waloryzowanych frankiem. Wedle zamierzeń, taka konwersja miała obejmować zobowiązania zaciągnięte od czerwca 2004 r. do grudnia 2010 r. Plan przewalutowania słoweńskich kredytów opracowany w 2018 r. obejmuje ich przeliczenie na euro z uwzględnieniem tej samej marży oraz nowej stopy referencyjnej (EURIBOR zamiast LIBOR CHF). Cały mechanizm zaproponowany przez rząd Słowenii zakłada wsteczne przeliczenie każdego kredytu z uwzględnieniem historycznych kursów euro, stawki EURIBOR oraz niezmienionego okresu spłaty. Ewentualne nadpłaty dłużników mają zostać rozliczone na korzyść takich osób.

Wszystkie opisane powyżej rozwiązania wydają się dość korzystne dla słoweńskich „frankowców”. Ocena rządowych planów będzie jednak zależała od tego, jakie możliwości rozstrzygnięcia sporów na drodze sądowej stworzy październikowy wyrok TSUE.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl