Nie oznacza to, że powinniśmy zignorować potrzebę stosowania ulg podatkowych dla pracowników i małych firm, które mają problemy, ale obecna sytuacja wyraźnie różni się w porównaniu do gospodarczego odbicia po kryzysie finansowym z 2008 roku. To w jego wyniku gospodarstwa domowe przez 5 lat poprawiały swoje bilanse. Nie będą musiały w dużej mierze znowu tego robić obecnie. Może to pomóc przyśpieszyć naprawę gospodarki po zakończeniu kryzysu zdrowia publicznego.

Komponentami, które w duże mierze kształtują wahania wartości netto gospodarstw domowych są rynek akcji i ceny mieszkań. Podczas recesji z 2001 roku rynek mieszkaniowy był w dużej mierze stabilny, jednakże ceny akcji potrzebowały kilka lat na odbicie. Do 2003 roku wartość majątków netto w większości przypadków nie zmieniła się, natomiast w następnych latach zaczęła rosnąć na skutek giełdowego odbicia i nabrania prędkości przez rynek nieruchomości.

Poprawa stanu gospodarki po 2008 roku zajęła więcej czasu. Ceny domów załamały się, a za nią wartości zabezpieczeń kredytów hipotecznych ˗ całe lata zajęło im odrabianie strat. Podobną trajektorią podążyły poszkodowane portfele inwestycyjne. Gospodarstwa domowe potrzebowały pięć lat, by ponownie osiągnąć wartość netto na poziomie ze szczytowego okresu w 2007 roku. To zbiorcze dane, które nie uwzględniają nierówności będące pochodną tego, że ceny nieruchomości w robotniczych i nie-białych dzielnicach są daleko w tyle za cenami z bogatych i zamieszkałych przez wykształcone osoby obszarów.

Część ożywienia z 2008 roku stanowiła spłata zadłużenia przez gospodarstwa domowe w czasie, gdy rynek mieszkań znajdował się w zastoju. To częściowo z tego powodu wydawało się, że recesja trwała latami, nawet jeśli technicznie zakończyła się w 2009 roku. Jeśli twój dom był w 2012 roku mniej warty niż w 2006, zakładając że nie został przejęty, a stopa bezrobocia wynosiła 8 proc., to nie wyglądało to na powrót do finansowego zdrowia, bez względu na to, co sugerowały dane.

Wielka recesja uderzyła w samo serce majątków klasy średniej – głównie w nieruchomości, ale także portfele inwestycyjne – dlatego gospodarstwa domowe potrzebowały tak dużo czasu na odzyskanie równowagi finansowej i psychicznej.

Reklama

Gospodarstwa domowe wydają się być w 2020 roku w o wiele lepszej kondycji, o ile nie dojdzie do nieoczekiwanego krachu na giełdzie lub nagłego odwrócenia sytuacji na rynku mieszkaniowym. Wartość netto spadła w pierwszym kwartale roku łącznie o 7 bln dol. (ostatni okres za który mamy dane), ale było to w pełni spowodowane spadkiem cen akcji.

Ceny akcji osiągnęły właśnie rekordowe poziomy, podobnie jak wyceny domów, powinniśmy więc oczekiwać, że wartość netto w trzecim kwartale osiągnie nowy rekord w zaledwie trzy kwartały po osiągnięciu ostatniego maksimum.

Nie zmniejszy to bólu i trudności, jakich doświadczą miliony gospodarstw domowych i małych firm, nie jest to też argument przeciwko wprowadzaniu podatkowych ulg. Sugeruje to jednak, że charakter obecnego kryzysu znacznie różni się od tego z 2008 roku; niektórzy nazwali go odbiciem w kształcie litery K, charakteryzującym się innym sposobem oddziaływania na wygranych i przegranych. Niektóre zagregowane dane gospodarcze nie ujmują dobrze rozmiaru ludzkiego cierpienia.

Dobra wiadomość jest taka, że chociaż dzisiejsze bezrobocie może przypominać to z 2009 roku, to obecne zagregowane bilanse gospodarstw domowych są w znacznie lepszym stanie. Nie czekają nas kolejne lata kryzysu związanego z utratą domów czy spłatą długów przez gospodarstwa domowe. Stopa oszczędności osobistych utrzymuje się na poziomie 19 proc. (w porównaniu do około 5 proc. w 2009 roku), co oznacza, że niektóre gospodarstwa domowe mają, gdy uznają to za bezpieczne, znaczące nadwyżki do wydania.

Podwyższony poziom kapitału własnego może również zapoczątkować w przyszłym roku napływ na rynek małych firm, który zrównoważy częściowo tegoroczne bankructwa. Nie było to możliwe po 2008 roku, gdy gospodarstwom domowym brakowało nadwyżek kapitału. Wykorzystanie kapitału własnego do założenia firmy jest prawdopodobnie łatwiejsze i szybsze niż uzyskanie pożyczki na ten cel czy zebranie pieniędzy od przyjaciół i rodziny. Wartość kapitału własnego podwoiła się w ciągu ostatniej dekady, stanowiąc ważne źródło finansowania dla potencjalnych przedsiębiorców, gdy tylko dostrzegają rynkową okazję.

Faktem pozostaje, że trwałe ożywienie gospodarcze rozpocznie się od opanowania pandemii. Istnieją powody by sądzić, że gdy uda się tego dokonać, to będziemy w znacznie lepszej sytuacji niż w 2009 roku, która umożliwi solidniejsze ożywienie gospodarcze. Polityka powinna być wykorzystywana jako pomost, który umożliwi gospodarstwom domowym i małym firmom dostanie się tam. Najbliższe kilka lat wydają się być lepsze od tych, które nastąpiły bezpośrednio po 2008 roku.