Forsal logo

Wzrośnie popyt na miedź. Cena za tonę może wynieść ponad 11 tys. dol.

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 lipca 2021, 12:51
Miedź
<p>Miedź</p>/ShutterStock
Popyt na miedź będzie wzrastał w związku z zaostrzającą się polityką dotyczącą samochodów elektrycznych w UE. Cena za tonę tego surowca w ciągu następnych 12 miesięcy może wynieść 11,5 tys. dolarów - ocenili we wtorkowej analizie eksperci Goldman Sachs.

Goldman Sachs przypomniał, że rynek miedzi w ostatnim czasie borykał się z problemem dużej niepewności wśród inwestorów, która ogniskowała się wokół ryzyk takich jak poziom wskaźników wzrostu, wpływ środowiska regulacyjnego i oddziaływanie gospodarcze zakażeń wariantem Delta koronawirusa. Jako ryzyko postrzegana była również reflacja.

Pomimo tego, jak wskazano w analizie, fundamenty dla inwestycji w miedź umacniają się, a popyt na ten surowiec będzie stale wzrastał, m.in. w związku z zaostrzającą się polityką dotyczącą samochodów elektrycznych w UE. Podaż miedzi nie będzie nadążała za popytem, co może doprowadzić do deficytu tego surowca w drugiej połowie 2021 r.

Rosnący popyt na miedź przełoży się na wzrost cen tego metalu, który w perspektywie kolejno 3, 6 i 12 miesięcy ukształtuje się na poziomie 10,5 tys. dol./t, 11 tys. dol./t i 11,5 tys. dol./t.

Ryzyko oddziaływania zakażeń wariantem Delta koronawirusa na rynek miedzi analitycy Goldman Sachs ocenili jako minimalne. Niewielki wpływ na rynek tego surowca wywarły również ostatnie ograniczenia aktywności gospodarczej wprowadzane w związku z trzecią falą pandemii.

Dynamika wzrostu popytu na ten surowiec dyktowana jest odczytami zachodnich wskaźników PMI - czytamy w raporcie. Wzrosty popytowe przewidywane są zarówno dla rynku amerykańskiego, jak i europejskiego - dodano.

Goldman Sachs w swojej analizie zwrócił uwagę, że na wzrost popytu przy ograniczonej podaży miedzi zasadniczy wpływ będą wywierały zmiany polityki klimatycznej planowane przez UE.

Jak przypomnieli eksperci GS, zaprezentowana wcześniej w lipcu strategia KE "Fit for 55" obejmująca cel redukcji emisji do 2030 r. co najmniej o 55 proc. i osiągnięcie zeroemisyjności w roku 2050 wiąże się z silniejszym zwrotem w stronę pojazdów elektrycznych, gdyż sprzedaż nowych samochodów z silnikiem spalinowym od 2035 r. ma być według tej strategii zakazana. Według GS, przekłada się to na prognozowany wzrost zapotrzebowania na miedź generowanego przez sam przemysł motoryzacyjny o ok. 200 kiloton w ciągu kolejnych dziesięciu lat przy założeniu sprzedaży 35 mln samochodów elektrycznych w 2025 r.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter Forsal.pl „Finanse osobiste” i otrzymuj najważniejsze informacje finansowe, które mogą wpłynąć na Twoje finanse osobiste.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj