Giełda pomoże w odkładaniu na starość

Artykuł partnerski
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
20 września 2021, 13:05
gpw warszawa
Shutterstock
Informacje, które dostajemy z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, skąd dowiadujemy się co roku jaka wysoka może być nasza emerytura, nie zawsze napawają optymizmem. Na szczęście jest wiele instrumentów, które sprawią, że jako seniorzy nie będziemy skazani wyłącznie na to jedno źródło finansowania. Wiele z nich oznacza wejście na rynek kapitałowy i pośrednie inwestowanie w akcje i inne papiery wartościowe.

Minimalna emerytura to dziś 1250,88 zł brutto, a aż 365 tys. osób pobierało świadczenie w kwocie poniżej tego pułapu. Od 2011 r. liczba emerytów o takim uposażeniu zwiększyła się aż 15-krotnie.

Co więcej, nadal dość rzadko myślimy o powiększaniu swoich oszczędności na starość. Zgodnie z raportem KPMG z czerwca ubiegłego roku, statystyczny Polak lokuje zaledwie 9 proc. swoich środków w programy emerytalne, podczas, gdy niemal połowę stanowią depozyty bankowe. Dla porównania, średnia w OECD dla pierwszego rozwiązania wynosi dwa razy więcej, dla drugiego – 35 proc.

Według analiz OECD taka sytuacja może skutkować w Polsce dość istotną luką emerytalną, czyli różnicą między wysokością przyszłej emerytury, a budżetem zapewniającym kontynuację życia w standardzie sprzed zakończenia kariery zawodowej. W przypadku mężczyzn urodzonych w 1990 r. luka ta może wynieść nawet 25 proc. Jeszcze większa będzie w przypadku kobiet – według prognoz osiągnie 41 proc. A to oznacza, że mężczyźni powinni oszczędzać dodatkowo 15 proc., a kobiety 38 proc. swoich zarobków.

Osoby aktywne zawodowo mogą dziś bez problemu podjąć starania, by poprawić swój przyszły emerytalny status. Dostępne na rynku instrumenty pozwalają nie tylko na systematyczne odkładanie, ale również stanowią szansę na zwielokrotnienie posiadanego kapitału.

Standardowym sposobem zarabiania na giełdzie na przyszłą emeryturę jest wybór Indywidualnego Konta Emerytalnego (IKE) bądź Indywidualnego Konta Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE). Choć często są one mylone za sprawą identycznego celu, jakim jest zwiększenie kapitału na przyszłość, to różni ich kilka istotnych elementów.

Obie opcje są dobrowolne i od początku swojego istnienia mają stanowić cenne uzupełnienie obowiązkowego odkładania w ZUS. W obu oszczędzanie jest dobrowolne, a sam oszczędzający decyduje o tym ile pieniędzy zdecyduje się ulokować. Od niego zależy też kiedy zdecyduje się wypłacić odłożone pieniądze. To sprawia, że konta są wygodną i bezpieczną poduszką finansową – można na nich odkładać regularnie bądź z częstotliwością określoną według własnego uznania.

Istnieją jednak dwie zasadnicze różnice między obydwoma rozwiązaniami – limity maksymalnych wpłat oraz zasady podatkowe jakimi rządzi się wypłata pieniędzy. W tym roku na IKE może wpłacić maksymalnie 15 777 zł, a na IKZE 6 310,80 zł. Ten drugi wariant niedawno wzbogacono o opcję dla samozatrudnionych – dla nich limit wpłat to 9 466,20 zł.

W IKE już po ukończeniu 60 lat bądź przejściu na emeryturę po 55. roku życia wypłata środków jest zwolniona od podatku od dochodów kapitałowych. Warunkiem jest jednak również dokonywanie wpłat w co najmniej pięciu latach lub odpowiednio wczesne wpłacanie – zwolnienia nie będzie, jeśli mniej niż połowa środków trafiła na konto później niż pięć lat od momentu zlecenia wypłaty.

IKZE ma znacznie niższy limit maksymalnych wpłat, a środki można wypłacić bez tzw. podatku Belki dopiero po ukończeniu 65. roku życia z zastrzeżeniem, że wpłaty będą dokonywane również co najmniej przez pięć lat. Atutem IKZE jest jednak fakt, że oprócz zwolnienia z podatku zapewnia też inną ulgę podatkową – wpłaty można odliczać od podstawy PIT za każdy rok odkładania pieniędzy. Przy wypłacie trzeba się jednak liczyć ze zryczałtowanym podatkiem wynoszącym 10 proc.

Stosunkowo nową powiązaną z giełdą opcją oszczędzania na emeryturę są Pracownicze  Plany Kapitałowe (PPK) utworzone na mocy ustawy z 2018 r. W tym przypadku na przyszłą emeryturę składa się pracownik, pracodawcy oraz Skarbu Państwa. To czyni ten instrument stosunkowo opłacalnym, a podobnie jak w przypadku wcześniejszych, tu również pieniądze można wypłacić.

Uczestnik nie musi być świadomy, że bierze udział w operacji mającej swój finał na rynku kapitałowym, ale pośrednio staje się giełdowym inwestorem. Pieniądze są bowiem inwestowane w określonej z góry strukturze, by minimalizować ryzyko. Co najmniej 40 proc. to udziały w spółkach WIG20, co najmniej 20 proc. to mWIG40, a maksymalnie 10 proc. to inne notowane na GPW lub NewConnect podmioty. Strategia inwestycyjna ma odpowiadać cyklowi życia, tak by na pierwszym etapie skupić się na papierach obarczonych nieco większym ryzykiem, ale gwarantującym wyższy wzrost jak akcje, by później, gdy coraz bliżej do emerytury zastępować je bardziej ostrożnymi rozwiązaniami jak obligacje.

Opcji oszczędzania na giełdzie na swoją przyszłość jest zatem co najmniej kilka, a nic nie szkodzi, żeby na emeryturę odkładać także poprzez inne instrumenty jak np. długoterminowe inwestycje w coraz popularniejszych funduszach ETF. Warto wnikliwie przeanalizować dostępne możliwości i wybrać najwłaściwszą. Najlepiej jeszcze zanim wiek emerytalny zacznie być tuż tuż.

GRK

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Artykuł partnerski
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj