Odmienne propozycje rozwiązania kredytowego problemu przedstawił już Prezydent, Minister Gospodarki i przewodniczący KNF-u. Wszystkie te plany pomocowe nie zadowolą najbardziej radykalnych „frankowców” …

Pojawiło się pięć różnych rozwiązań …

Po sprawdzeniu medialnych doniesień z ostatnich tygodni można wymienić przynajmniej pięć różnych pomysłów na pomoc osobom zadłużonym we franku. Od 15 stycznia b.r. pojawiły się następujące propozycje rozwiązania „frankowego problemu”:

  1. przewalutowanie po kursie początkowym CHF - PLN i dopłata kredytobiorców za niższe raty („pierwszy plan Jakubiaka”)
  2. przewalutowanie po średnim kursie NBP i umorzenie połowy długu, który wynika ze wzrostu notowań CHF („drugi plan Jakubiaka”)
  3. przewalutowanie na podstawie kursu CHF - PLN z 14 stycznia b.r. (propozycja posłów Prawa i Sprawiedliwości)
  4. utworzenie funduszu restrukturyzacji kredytów hipotecznych (propozycja Prezydenta RP)
  5. wprowadzenie limitu rat na poziomie z 2014 r. oraz innych ułatwień dla dłużników (propozycja Ministra Gospodarki)

Dyskusja nad pomocą dla „frankowców” stała się bardziej żywiołowa po wypowiedzi Przewodniczącego KNF-u. W wywiadzie udzielonym 21 stycznia, Andrzej Jakubiak zaproponował przewalutowanie problematycznych kredytów według początkowego kursu. W zamian dłużnicy musieliby zwrócić bankom kwotę zaoszczędzoną dzięki niższemu oprocentowaniu „hipotek” rozliczanych w CHF. „Pierwszy plan Jakubiaka” spotkał się z dość pozytywnym przyjęciem. Analitycy Domu Maklerskiego Trigon obliczyli jednak, że koszt realizacji całego przedsięwzięcia może opiewać na 34 mld zł. Obciążenie sektora bankowego stratą, która dwukrotnie przekracza jego zysk netto z 2014 roku, skutkowałoby koniecznością dokapitalizowania czterech banków i długotrwałym pogorszeniem warunków lokat oraz nowych kredytów. Poprzez mniejsze wpływy z podatku CIT, skutki przewalutowania odczułby również budżet państwa. Tę lukę podatkową w następnych latach częściowo mógłby skompensować wzrost konsumpcji „frankowców” przekładający się na większe wpływy z tytułu VAT.

Po kilkunastu dniach prezes KNF-u przedstawił złagodzoną propozycję przewalutowania. „Drugi plan Jakubiaka” zakłada, że kredyty w CHF zostaną dobrowolnie przeliczone po średnim kursie NBP. W stosunku do kwoty odpowiadającej pierwotnej wartości mieszkania, bank zastosuje historyczną marżę „złotówkowego” kredytu o tej samej wartości. Kredytodawca uwzględni również to, że klient spłacił część kapitału i skorzystał na niższych odsetkach. Zgodnie z propozycją Andrzeja Jakubiaka pozostałe zadłużenie zostanie podzielone na dwie równe części. Połowę nadwyżki wynikającej ze wzrostu notowań CHF, klient będzie zwracał w ramach niezabezpieczonego kredytu ze stałym oprocentowaniem (1,00%) i długim okresem spłaty (np. 20 lat – 25 lat). Po każdej spłacie dodatkowego zobowiązania bank równocześnie umorzy drugą część długu (przykład: umorzenie 500 zł za 500 zł zwrócone w danym miesiącu). Nowa propozycja szefa KNF-u jest dość skomplikowana. Jej roczny koszt wyniósłby 1,00 mld zł – 1,20 mld zł przez 20 lat – 25 lat. Banki obawiają się jednak, że powolne rozliczanie strat byłoby niemożliwe ze względu na zasady rachunkowości. W takim przypadku „drugi plan Jakubiaka” miałby podobne skutki, jak jego pierwsza odsłona.

>>> Polecamy: Dziwny kapitalizm w Polsce. Biedni bogacą się szybciej niż bogaci

Propozycje Prezydenta, rządu i opozycji są bardziej ostrożne

Sektor bankowy i budżet w nieco mniejszym stopniu odczułby wprowadzenie rozwiązania proponowanego przez Prawo i Sprawiedliwość. Posłowie PiS-u zasugerowali, że przewalutowanie kredytów powinno zostać wykonane na podstawie notowań franka z 14 stycznia b.r. (ok. 3,55 zł). Inspiracją dla tego planu mogły być działania Viktora Orbana, który dokonał konwersji „frankowego” zadłużenia po rynkowym kursie (przyjęto notowanie z 7 listopada 2014 r. lub średnią obliczoną od 16 czerwca do 7 listopada 2014 r.). W odróżnieniu od pomysłu Prawa i Sprawiedliwości, węgierskie przewalutowanie było przymusowe.

W obecnych warunkach (kurs CHF – PLN na poziomie około 4,00 zł) propozycja PiS-u jednorazowo kosztowałaby banki 16 – 17 mld zł (13 - 14 mld zł po uwzględnieniu niższego podatku CIT). Niestety dodatkowym efektem rozwiązania proponowanego przez Prawo i Sprawiedliwość byłoby utrwalenie zadłużenia na relatywnie wysokim poziomie. Można sobie wyobrazić reakcję „frankowców”, gdyby po kilku latach kurs CHF – PLN znów spadł do niskiego poziomu (np. 2,80 zł - 3,00 zł).

Na tle wymienionych propozycji środki zaproponowane przez Ministra Gospodarki wydają się ostrożne. W odpowiedzi na obecną sytuację, Janusz Piechociński zalecił bankom:

  1. wprowadzenie trzyletnich wakacji kredytowych dla wszystkich posiadaczy kredytów hipotecznych (niezależnie od waluty)
  2. uwzględnienie ujemnej wartości LIBOR-u jako stopy referencyjnej
  3. wprowadzenie limitu rat na poziomie z końca 2014 r.
  4. rezygnację z dodatkowych zabezpieczeń kredytów w CHF
  5. wprowadzenie możliwości bezprowizyjnego przewalutowania kredytu na podstawie średniego kursu NBP

Do zaleceń Ministra Gospodarki dość pozytywnie odniósł się Związek Banków Polskich. Prezes ZBP dodatkowo zaproponował wydłużenie okresu spłaty kredytów w CHF i półroczną obniżkę spreadu. Na razie Związek Banków Polskich zadeklarował, że jego członkowie uwzględnią ujemny LIBOR - CHF, pozwolą na bezprowizyjne przewalutowanie i nie będą wymagali dodatkowego zabezpieczenia dla regularnie spłacanych kredytów. Zmiany mają również przyczynić się do uelastycznienia procedur restrukturyzacyjnych.

W ostatniej kolejności swoją „receptę na franka” przedstawił Prezydent. Plan Bronisława Komorowskiego zakłada utworzenie specjalnego funduszu restrukturyzacji kredytów hipotecznych. Wspomniany fundusz na preferencyjnych zasadach pożyczałby środki tym kredytobiorcom, którzy mają problemy finansowe. Takie osoby równocześnie mogłyby korzystać z przerwy w spłacie odsetek. Środkiem poprawiającym sytuację najbardziej zadłużonych „frankowców” byłoby wynajęcie mieszkania od banku, który wcześniej przejął je w ramach egzekucji komornicznej.

Ewentualna pomoc nie powinna dotyczyć tylko „frankowców”

Wszystkie wymienione rozwiązania nie zadowolą „frankowców” domagających się przeliczenia zobowiązań po początkowym kursie CHF - PLN. Ustawowy powrót do kursów sprzed kilku lat (bez dopłat) chce przeforsować np. krakowskie Stowarzyszenie Franka. Na stronie wspomnianego stowarzyszenia można przeczytać, że „wprowadzenie takiej ustawy w zwykłych warunkach byłoby nierealne, rok 2015 nie jest jednak normalnym rokiem, jest rokiem wyborczym”. Jak widać, niektóre osoby zadłużone we franku oczekują, że kampania wyborcza skłoni polityków do radykalnych rozwiązań. Na razie taki scenariusz wydaje się mało prawdopodobny. Opinia publiczna jest podzielona w sprawie pomocy dla „frankowców”, więc żadne ugrupowanie nie zgłosi bardzo kontrowersyjnych pomysłów.

Opisywane propozycje pomocy dla „frankowców” niestety są dość ogólnikowe i prowizoryczne. Ich przedstawienie przez polityków można traktować jako odpowiedź na atmosferę zagrożenia, którą rozbudziły media. Kompleksowy plan pomocy wymaga dłuższego przygotowania. W ramach doraźnych działań KNF może wywrzeć presję na banki, które mimo wyroków sądowych nie zrezygnowały ze stosowania klauzul abuzywnych. Nadzór finansowy powinien również przyjrzeć się wygórowanym kosztom ubezpieczeń niskiego wkładu. W dłuższej perspektywie warto rozważyć rozwiązanie zaproponowane przez Prezydenta (tzn. powołanie funduszu restrukturyzacji kredytów hipotecznych). Trzeba zdawać sobie sprawę, że wkrótce problemy ze spłatą rat mogą mieć również byli uczestnicy Rodziny na Swoim.

Ostatnim elementem planu pomocowego mogłoby być przymusowe przewalutowanie tych kredytów we franku, dla których współczynnik LtV przekracza 120% - 130%. Obecne notowania CHF nie sprzyjają takim operacjom. Tym niemniej można już przygotować plan działania i ustalić stopień podziału kosztów między banki i klientów. Trudno ukryć, że wszystkie strony obecnego sporu (banki, kredytobiorcy oraz instytucje państwowe) już raz nie skorzystały z dobrej okazji na rozwiązanie „frankowego problemu”. Po wzroście z jesieni 2008 r. rynkowy kurs CHF - PLN spadł do poziomu 2,65 zł – 2,80 zł. Przejściowa obniżka notowań franka trwała od czerwca 2009 r. do maja 2010 r. Już wtedy kredytobiorcy dobrze znali ryzyko związane z niestabilnością szwajcarskiej waluty