Wyczerpał się dotychczasowy model współpracy międzynarodowej

Ten tekst przeczytasz w 9 minut
12 czerwca 2022, 12:00
Polska gospodarka
<p>Polska gospodarka</p>/ShutterStock
Czeka nas „mała rewolucja”. Będziemy kłaść większy nacisk na strategiczną odporność – suwerenność energetyczną oraz dostęp do nowoczesnych technologii jak mikroprocesory i przemysł kosmiczny – mówi Piotr Arak, dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Od wybuchu pandemii mamy do czynienia z bezprecedensowym wzrostem niepewności w gospodarce i polityce światowej. Wojna w Ukrainie tę sytuację niezmiernie zaostrzyła. Jak Pan ocenia możliwości tworzenia analiz i prognoz w obecnych uwarunkowaniach?

W comiesięcznie realizowanym przez Polski Instytut Ekonomiczny Miesięcznym Indeksie Koniunktury, niepewność sytuacji gospodarczo-politycznej wskazywana jest obecnie jako największa bariera w prowadzeniu działalności gospodarczej. 

Wobec serii negatywnych szoków podażowych, z jakimi mamy do czynienia od ponad dwóch lat i wyraźnego ostatnio osłabienia koniunktury w gospodarce Chin rzeczywistością staje się scenariusz stagflacji dla gospodarki światowej. Potwierdzają to ostatnie prognozy MFW. Czy podziela Pan te obawy i jak Pan ocenia konsekwencje dla handlu światowego?

Warto odnotować, że stagnacja gospodarcza jest o wiele mniejszym zagrożeniem dla polskiej gospodarki, która jest w dobrej sytuacji, choć grozi nam spowalnianie tempa wzrostu na przełomie 2022 i 2023 roku.

Obecny konflikt zbrojny w Ukrainie i jego ewentualna eskalacja to największe zagrożenie dla gospodarek UE, w tym bezpośrednio dla regionu Europy Środkowo- Wschodniej. Jakie widzi Pan największe zagrożenia dla koniunktury i perspektyw gospodarki europejskiej?

Dla Polski szczególne znaczenie ma gospodarka Niemiec – największego naszego partnera handlowego. Jak Pan ocenia konsekwencje wojny – obecne i te przyszłe – dla gospodarki niemieckiej?

Wojna z pewnością osłabi niemiecką gospodarkę w najbliższych latach, jednak spodziewam się, że gospodarka Niemiec odczuje ten koszt dużo mocniej niż Polska.

Joseph Stiglitz, podsumowując lekcje z kryzysu COVID-19 i w świetle obecnego konfliktu zbrojnego, stwierdził, że należy zacząć na nowo myśleć o globalizacji i jej zasadach. Czy uważa Pan, że dotychczasowy model współpracy międzynarodowej wyczerpał się?

Być może powstanie takie nowe G25, ale żadnych oficjalnych planów jeszcze nie ma.

Szereg analiz wskazuje, że odwrót od globalnej integracji handlowej rozpoczął się jeszcze przed kryzysem pandemicznym. Obecnie na plan pierwszy wchodzą przetasowania geopolityczne w kierunku powstania dwóch bloków: amerykańskiego i chińskiego. Czy i jak według Pana taki scenariusz wpłynie na międzynarodowe procesy produkcji i handlu?

Do Europy wróci prawdopodobnie część strategicznych branż – np. produkcji leków czy nawozów. Część tych celów – np. energetyka i nawozy – zostaną włączone w walkę ze zmianami klimatu. 

Czy nasz region EŚW, w tym Polska może na tych procesach zyskać?

Jesteśmy naturalnym kandydatem do rozwijania przemysłu – to efekt nie tylko dobrej lokalizacji, ale także konkurencyjnych i produktywnych pracowników. I to zresztą już się dzieje – od wybuchu pandemii produkcja przemysłu wysokiej technologii wzrosła w Polsce o 32,5 proc.

Ewa Rzeszutek,

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: obserwatorfinansowy.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj