„Obserwator Finansowy”: Jak przekształcił się światowy handel w wyniku konfliktu rosyjsko-ukraińskiego, a wcześniej pandemii? Jak te dwa i pół roku zmieniło świat pod tym względem?
Coraz częściej słyszymy, że żywność, energia, surowce mogą być narzędziem prowadzenia wojny. Konflikt rosyjsko-ukraiński pokazuje, że działania wojenne można prowadzić konwencjonalnie i przy użyciu środków gospodarczych, ekonomicznych.
Czy zatem procesy globalizacyjne, które pozwoliły na redukcję kosztów, i nasza postawa okazały się krótkowzroczne? Czy w ten sposób globalizacja pokazała swoje mroczne oblicze?
Czy państwa Zachodu nie oduczyły się jednak pracy, przenosząc swoją produkcję do biedniejszych krajów, i czy w dłuższej perspektywie nie spowoduje to, że mogą stać się obiektem szantażu?
Czy w świecie zglobalizowanym, a jednocześnie podzielonym na pewne bloki polityczno-gospodarcze, taka współpraca jest możliwa?
Czy zatem jest prawdopodobne istnienie kilku bloków, które niejako odseparują się od siebie?
Jakie to może mieć skutki w perspektywie kilku czy kilkunastu lat? Czy wrócimy do sytuacji sprzed 100, 150 lat, kiedy globalizacja raczkowała?
La belle époque nagle się skończyła. Mamy do czynienia trochę z powtórką z tamtego okresu.
Czy obecne sankcje nałożone na Rosję bardzo jej szkodzą? Pojawia się coraz więcej głosów, że Rosja paradoksalnie może na nich korzystać.
Boimy się zimy – to teraz takie publicystyczne i realne stwierdzenie. Jaka ta zima może być?
Krótko mówiąc, nie mamy innego wyjścia?
Dr Paweł Gąsiorowski,
