W ciągu następnych dwóch dekad prawie połowa wszystkich miejsc pracy może zostać zlikwidowana lub radykalnie zmodyfikowana z powodu automatyzacji, podała Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju. Według dyrektora OECD ds. pracy Stefano Scarpetty, tempo zmian będzie „zaskakujące”.

Sieci bezpieczeństwa i systemy szkoleniowe budowane przez dziesięciolecia w celu ochrony pracowników z trudem dotrzymują kroku nowym trendom, które zmieniającą charakter pracy - podała OECD. Niektórzy pracownicy skorzystają na tym, że technologia otwiera nowe rynki i zwiększa produktywność. Jednak spora część będzie poszkodowana. Zmiany w zatrudnieniu uderzą szczególnie w młodych ludzi o niższym poziomie wykształcenia, osoby zatrudnione w niepełnym wymiarze godzin i pracowników na umowach krótkoterminowych oraz kobiety, które są bardziej narażone na pracę poniżej kwalifikacji na nisko płatnych stanowiskach, podała OECD.

>>> Czytaj też: Ile firm przewiduje redukcje etatów w wyniku cyfryzacji? [RAPORT]

W ocenie OECD z powodu automatyzacji w ciągu następnych 15-20 lat może zniknąć 14 proc. miejsc pracy, a 32 proc. prawdopodobnie radykalnie zmieni swój charakter. Jednocześnie sześciu na dziesięciu pracowników nie ma dziś podstawowych umiejętności informatycznych. Ponadto jeden na siedmiu pracowników jest samozatrudniony, a jeden na dziewięciu pracuje na podstawie umowy na czas określony. 

„Na horyzoncie widać głębokie i szybkie zmiany strukturalne, które przynoszą ze sobą nowe możliwości, ale także większą niepewność wśród tych, którzy nie są dobrze przygotowani, by je zrozumieć”, powiedział Scarpetta. 

Jak więc radzić sobie z wyzwaniem niesionym przez postęp technologiczny? Organizacja zaleca więcej szkoleń i wzywa rządy do rozszerzenia ochrony na pracowników z „szarej strefy”, gdzie zatarcie granicy między zatrudnieniem i samozatrudnieniem często oznacza brak praw. Raport ostrzega także przed „negatywnymi konsekwencjami” dla spójności społecznej.

Raport o zatrudnieniu jest najnowszym ostrzeżeniem OECD dla rządów państw wysoko rozwiniętych gospodarczo, które już teraz objawiły się w poparciu populistycznych przywódców politycznych. Organizacja podkreśliła, że powszechne niezadowolenie klasy średniej w bogatych krajach jest wynikiem obaw o utratę przyszłych miejsc pracy z powodu rozwoju technologii.

>>> Czytaj też: Dochód podstawowy narzędziem lewicowej rewolucji