Polska nie ma polityki prorodzinnej. 500 plus nie uratowało polskiej demografii [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 kwietnia 2021, 22:00
dziecko
<p>Polska nie ma polityki prorodzinnej. 500 plus nie uratowało polskiej demografii [OPINIA]</p>/ShutterStock
Pandemia przyniosła nie tylko ponurą liczbę nadwyżkowych zgonów, lecz także spadek dzietności – według najnowszych danych GUS w styczniu urodziło się o jedną czwartą mniej dzieci niż rok wcześniej.

W poprzednich 12 miesiącach w Polsce było zaś zaledwie 347 tys. urodzeń – ostatnio tak mało Polaków przychodziło na świat w pierwszych latach XXI w. Co gorsza, najpewniej nie jest to zjawisko przejściowe. Wskaźnik dzietności spada już od 2018 r.

Program „500+” wystarczył więc na zaledwie dwa lata wzrostu (2016–2017). Skoro nawet program wart ok. 2 proc. PKB nie był w stanie trwale podnieść dzietności w Polsce, to najwyraźniej nic już nie da się zrobić. Można dojść do przykrego wniosku, że jesteśmy już skazani na bardzo niską dzietność i co za tym idzie, wyludnianie się kraju. Widocznie w naszym (zachodnim) kręgu kulturowym niska liczba dzieci to norma, z którą nie da się walczyć. Lepiej przygotować się na świat bez dzieci i zacząć budować tak zwaną srebrną gospodarkę (dostosowaną do dużej liczby seniorów).

Karane za dziecko

Przed tym ostatnim oczywiście nie uciekniemy, jednak nie warto skreślać polityki prorodzinnej. Być może zwyczajnie źle postawiliśmy w niej akcenty. Istnieją przecież państwa w Europie, w których dzietność jest zdecydowanie wyższa niż w Polsce. Mowa chociażby o Danii i Szwecji. A są to arcyzachodnie państwa, w których poczucie wolności jednostki oraz emancypacja kobiet są posunięte o wiele dalej niż w Polsce. Mimo to potrafią utrzymywać wskaźnik dzietności na przyzwoitym poziomie – niezapewniającym zastępowalności pokoleń, ale przynajmniej chroniącym przed demograficzną katastrofą.

Jaka jest tajemnica sukcesu tych dwóch państw skandynawskich? Odpowiedzi możemy poszukać w niezwykle interesującym badaniu sprzed dwóch lat „Child penalties across countries”. Pięcioro ekonomistów z różnych euroatlantyckich uczelni zajęło się mało rozpoznanym zjawiskiem „kary za dziecko” zwanej też nieco przyjemniej efektem „baby window”. Mówiąc po ludzku, chodzi o spadek dochodów z pracy u rodziców po narodzeniu się pierwszego dziecka.

Treść całego wywiadu można przeczytać w piątkowym wydaniu Dziennika Gazety Prawnej oraz w eDGP.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj