Zgodnie z traktatami unijnymi brak jednomyślnej zgody wśród krajów członkowskich co do kolejnej budżetowej „siedmiolatki” do 31 grudnia 2020 r. oznacza, że w 2021 r. w UE powinny obowiązywać wielkości finansowe budżetu UE z 2020 r.

Jednak aby to się stało, potrzebne są nowe rozporządzenia prawne dot. wydatkowania środków. W efekcie zmiany wymagałoby m.in. rozporządzenie o wieloletniej perspektywie finansowej i wiele innych, co wymagałoby porozumienia między Radą i Parlamentem Europejskim. Czasu na te porozumienia do końca roku jest jednak niewiele.

Jeśli nie uda się tego zrobić, traktatowy mechanizm po prostu nie wejdzie w życie. W takiej sytuacji niezbędne będzie wprowadzenie w UE prowizorium budżetowego.

Wówczas budżet w przyszłym roku składać się będzie z tzw. prowizorycznych dwunastek, czyli jednej dwunastej budżetu za rok 2020 na każdy miesiąc. Kwestię te traktaty formułują jednak bardzo ogólnie.

„Za kształt prowizorium będzie odpowiedzialna Komisja Europejska. Tak naprawdę trudno ocenić, jak będzie to wyglądało, bo ewentualne prowizorium byłoby precedensem w historii Unii Europejskiej” – powiedział PAP jeden z unijnych dyplomatów.

Reklama

W przypadku prowizorium każdego miesiąca nie będzie można wydać więcej niż wynosi jedna dwunasta budżetu 2020.

Jak podkreślił w rozmowie z PAP jeden z dyplomatów, braku porozumienia budżetowego nie oznacza jednak, że środki unijne nie trafią do krajów.

„Będą, ale obecnie trudno oceniać, ile. To nie jest proste skopiowanie budżetu z poprzedniego roku. Trudno ocenić, jak podejdzie do sprawy KE. Prowizorium to bardziej administrowanie Unią, niż realizowanie jej dalekosiężnych celów” – zaznaczył.

Zdaniem Jacka Saryusz-Wolskiego (PiS), prowizorium może okazać się jednak korzystne dla część krajów, w tym Polski.

W jego opinii jeśli kraje UE nie porozumieją się w sprawie budżetu UE na lata 2021-2027, w ramach prowizorium budżetowego środki dla Polski mogą być w przyszłym roku nawet o 23,3 proc. większe, niż byłyby w ramach nowego budżetu.

"W nowym budżecie UE Komisja Europejska zaproponowała cięcia na politykę spójności i politykę rolną, oraz przesunięcia na korzyść unijnego południa. W efekcie Polsce przypadłoby mniej środków, niż w budżecie na lata 2021-2027. W przypadku braku porozumienia ws. budżetu UE 2021-2027 do końca roku, wejdzie w życie przewidziane w Traktacie prowizorium budżetowe, które zakłada, że wielkości środków z 2020, wraz z towarzyszącymi im przepisami, zostaną przedłużone i przeniesione na 2021 r., co dla Polski będzie nawet korzystniejsze. Polsce przypaść by mogło wtedy o 23,3 proc. więcej, niż w nowym budżecie" - powiedział PAP Saryusz-Wolski.

Jak dodał, są to szacunki oparte o dane Komisji Europejskiej. "To różnica między wielkością środków w ramach polityki spójności w mijającym 7-letnim budżecie, a wielkością środków z polityki spójności z pierwotnej propozycji Komisji Europejskiej. To ok. 20 mld euro różnicy, czyli ok. 23,3 proc." - wskazał.

Jak wyjaśnił w perspektywie budżetowej 2014-2020 Polsce przypadło 83,9 mld euro na politykę spójności, a w propozycji nowego budżetu KE na lata 2021-2027 jest to 64,4 mld euro.

Z kolei jak powiedział PAP europoseł Jan Olbrycht (PO), który był jednym z negocjatorów budżetu UE z ramienia Parlamentu Europejskiej, w przypadku prowizorium de facto gwarantowane są dla krajów tylko pieniądze w ramach pierwszego filara Wspólnej Polityki Rolnej, czyli dopłaty bezpośrednie z 2020 r.

„Wszystkie pozostałe programy są pod znakiem zapytania. Nie ma już środków na żadne nowe projekty, nie ma Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, nie ma Fundusz Zdrowia, bo to wszystko jest związane z nową perspektywą finansową” – powiedział.

Olbrycht dodał, że w przypadku prowizorium wszystkie projekty, które są obecnie realizowane, otrzymałyby środki, bo to wynika ze zobowiązań finansowych. „Nie byłoby środków dla nowych projektów, co byłoby niekorzystne dla Unii Europejskiej” – wskazał.

Jacek Saryusz-Wolski(PiS) uważa inaczej. Jego zdaniem nie należy się spodziewać, że w przypadku prowizorium nie będzie można realizować długoterminowych projektów. "Będzie trudniej, ale nie oznacza, że nie można. Budżet będzie rolowany, tak długo, aż nie będzie porozumienia. Nigdzie w prawie unijnym nie jest zapisane, że nie można będzie w prowizorium realizować projektów, jak straszy opozycja” - zaznaczył.

Ewentualne prowizorium budżetowe będzie obowiązywało do czasu uchwalenia budżetu 2021-2027.