W aptekach brakuje leków refundowanych

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
7 lipca 2022, 07:36
apteka farmaceuta farmaceutka
<p>Z powodu inflacji część aptek nie zamawia leków refundowanych</p>/Shutterstock
Farmaceuci wskazują, że zwiększa się liczba leków trudno dostępnych dla pacjentów. To preparaty m.in. na cukrzycę, leki hormonalne, niektóre antybiotyki dla dzieci, a także wybrane szczepionki

Resort zdrowia zapewnia, że dostęp do leków monitoruje na bieżąco. Na ostatniej (opublikowanej 1 lipca) tzw. liście antywywozowej znalazło się 215 pozycji. Wpisywane są na nią leki, których zaczyna brakować w co najmniej 5 proc. aptek w jakimś województwie i tym samym nie można ich wywozić. To stabilny poziom, który utrzymuje się od początku roku. Lista publikowana jest co dwa miesiące.

Dla porównania w pandemicznych latach liczba pozycji przekraczała nawet 800. A jednak farmaceuci mówią, że „brak leków ma się bardzo dobrze”, zaś z ostatniej analizy wykonywanej przez portal „GdziePoLek” wynika, że liczba preparatów zagrożonych dostępnością rośnie. Na czerwcowej liście znalazło się 39 pozycji, to najwięcej od 2019 r.

Dlaczego ten trend nie jest widoczny na listach resortu zdrowia? Według Bartosza Owczarka z „GdziePoLek” jednym z powodów jest to, że kryterium wpisywania na listę antywywozową nie jest wcale związane z realnymi brakami. Są tam preparaty, które np. dopiero co mają wejść na rynek i dlatego nie ma ich w aptekach (jeszcze). Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski potwierdza, że powody są różne. Niektóre preparaty trafiają na listę profilaktycznie. Dlatego w pandemicznych latach listy były tak obszerne: wiele leków objęto zakazem wywozu w razie czego, znajdowały się tam także materiały ochronne, jak np. maseczki czy rękawice.

Zdaniem Owczarka widoczne w zestawieniu „GdziePoLek” trendy (portal zbiera dane z 2 tys. aptek) to efekt m.in. tego, że część firm ma nadal wynikające z pandemii problemy z produkcją. Z kolei np. leki na cukrzycę są mniej dostępne ze względu na poszerzenie zastosowania - mogą być sprzedawane do walki z otyłością, co spowodowało, że zniknęły z aptek, mimo że producent zwiększył dostawy do Polski o niemal 70 proc.

Aptekarze wskazują ponadto efekt inflacji - część zamówień jest dla nich nieopłacalna, więc rezygnują. Przy lekach refundowanych ostatnio pojawiła się obawa, że trzeba będzie dłużej czekać na płatności z NFZ, co by oznaczało kredytowanie refundacji przez apteki. Po rozmowach z przedstawicielami aptek fundusz wycofał się jednak ze zmian.

Klara Klinger

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj