Lider Wiosny powiedział w środę we Wrocławiu, że jego zdaniem należy wystawić rachunek premierowi Mateuszowi Morawieckiemu i minister edukacji Annie Zalewskiej za "deformę edukacji", której koszty musiały ponieść samorządy. "Gminy i powiaty w 2018 r. wydały na edukację 70,5 mld zł; z budżetu państwa dostały tylko 47 mld zł. Luka edukacyjna w ubiegłym roku wyniosła więc 23 mld zł. Ile wyniesie w tym roku? Jeszcze nie znamy skutków tej deformy, ale już wiemy, że możemy wystawić rachunek temu rządowi jako samorządy i oczekiwać zapłaty" – mówił polityk (gdy wdrażano reformę w 2017 roku premierem była Beata Szydło).

Jego zdaniem wszystkie dotychczasowe rządy ponoszą odpowiedzialność za to, że samorządy muszą dopłacać do edukacji. "Nie może być tak, że zadania zlecone w postaci organizacji oświaty nadal są niedofinansowane przez władze państwowe. Nie może być tak, że pani minister Zalewska wymyśla sobie jakąś reformę, która okazuje się być kompletnym bublem organizacyjnym, a za jej efekty płacą samorządy, a także rodzice i uczniowie" – powiedział.

"Minister Zalewska ucieka do Brukseli, ale za szkody wynikłe z tej deformy zapłacimy my wszyscy. (...) W samej Świdnicy reforma kosztowała samorząd 5 mln zł. Za taką kwotę można by wybudować wypasione przedszkole, ale to przedszkole nie powstanie" – mówił Biedroń.

W ocenie lidera Wiosny reforma nie poprawiła jakości oświaty, tylko wprowadziła jeszcze większy chaos. "Reforma spowodowała, że mamy podwójne roczniki, niepewność dzieci i rodziców, nieprzygotowane obiekty szkolne, brak miejsc w liceach" – wyliczał.

Lider dolnośląsko-opolskiej listy Wiosny do PE Krzysztof Śmiszek mówił, że przeraża go pustka programowa w kontekście edukacji, którą prezentuje Prawo i Sprawiedliwość. "Jadę do Parlamentu Europejskiego także m.in. po to, żeby patrzeć na ręce takim osobom jak Anna Zalewska, które w Polsce rozwaliły edukację, a które mają zakusy na dotykanie edukacji na poziomie europejskim" – podkreślił Śmiszek.

Biedroń krytyczne odniósł się także do reformy wymiaru sprawiedliwości. "Obiecano nam, że będziemy krócej czekali w sądach na wyrok. Kolejki są jeszcze dłuższe; protestują pracownicy administracji, prokuratur i sądów, ich problemów nie rozwiązano" – powiedział.

>>> Czytaj też: Duda: Nie zgodzę się by zmienić polskie prawo tak, by możliwe były roszczenia