Protesty na Krakowskim Przedmieściu. Powód to dwa miesiące aresztu za uszkodzenie furgonetki

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
7 sierpnia 2020, 20:06
LGBT
<p>LGBT</p>/ShutterStock
Kilkudziesięciu aktywistów LGBT protestuje na Krakowskim Przedmieściu. Ma to związek z decyzją sądu o dwumiesięcznym areszcie dla aktywistki LGBT znanej jako Margot. Jak nieoficjalnie dowiedziała się PAP, chodzi o uszkodzenie w czerwcu furgonetki z hasłami anty-LGBT.

Aktywiści usiedli na chodniku pod pomnikiem Mikołaja Kopernika oraz na jezdni i blokują przejazd policyjnego auta, w którym siedzi m.in. Margot. Pojazd otoczył policyjny kordon. Na miejscu jest kilka radiowozów policji.

Wcześniej kilkadziesiąt osób protestowało w tej sprawie przed warszawską siedzibą Kampanii Przeciw Homofobii.

"Mamy do czynienia z sytuacją, w której sąd wydał postanowienie związane z zastosowaniem środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania na okres dwóch miesięcy, co jest związane z czynem m.in. zmuszenia do określonego zachowania, czy spowodowania lekkiego uszczerbku na zdrowi oraz przestępstwa uszkodzenia mienia. M.in. na podstawie tego sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zastosował areszt" – powiedział PAP rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkom. Sylwester Marczak.

Dodał, że nie ma to nic wspólnego z czynnościami dotyczącymi znieważenia pomnika Chrystusa oraz obrazy uczuć religijnych.

"Dzieje się zamykanie na parę miesięcy za walkę z fundacją Pro-Prawo do Życia. Fundacją, która w całym normalnym świecie nie mogłaby funkcjonować" - powiedziała w piątek Margot. Jej zdaniem areszt w takiej sytuacji jest niepotrzebny. "Prokuratura chwaliła się tym, że ma najmocniejsze dowody w sprawie i nie ma żadnego powodu mieć jakiekolwiek wątpliwości, więc ten środek dozoru, którym jest zamknięcie jest czysto represyjny" - oceniła.

W połowie lipca, zgodnie z decyzją sądu wobec Margot zastosowano policyjny dozór i poręczenie w kwocie 7 tys. zł. Margot została wcześniej zatrzymany przez policję. Postawiono jej zarzuty w związku z czynnym udziałem w zbiegowisku przy ul. Wilczej. Zarzucono jrj, że 27 czerwca "wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami uszkodziła samochód marki renault master, poprzez przecięcie opon, pocięcie plandeki, urwanie lusterka, oderwanie tablicy rejestracyjnej, uszkodzenie kamery cofania oraz pobrudzenie pojazdu farbą". Łączna wartość strat - jak poinformowała prokuratura - wyniosła ponad 6 tys. zł na szkodę Fundacji "Pro-Prawo do Życia".

Aktywistce zarzucono również, że w trakcie zajścia przewróciła Łukasza K. na chodnik, czym spowodowała u niego obrażenia w okolicy pleców i lewego nadgarstka. "Zarzut obejmuje także stosowanie przemocy polegającej na szarpaniu i popychaniu Łukasza K. w celu zmuszenia pokrzywdzonego do zaprzestania nagrywania przebiegu zdarzenia" - informowała prokuratura.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj