Rewolucja przemysłowa mogła się odbyć nie tylko dzięki przełomowym wynalazkom i energii oraz bezwzględności pierwszych kapitalistów, lecz także dzięki biurokracji. Zawodowi urzędnicy stali m.in. za sukcesem gospodarczym Cesarstwa Niemieckiego. Pierwszy etap industrializacji Górnego Śląska, rozpoczęty już pod koniec XVIII w., był w dużej mierze zaplanowany przez pruską biurokrację, która z powodzeniem zastępowała słaby jeszcze kapitał prywatny.

Polska nigdy nie słynęła z profesjonalnej i niezależnej kadry urzędniczej. Mimo to administracja publiczna w III RP osiągnęła przyzwoity poziom, dzięki utworzeniu Służby Cywilnej (SC)oraz ustawie o pracownikach samorządowych, która sformalizowała procedury ich zatrudniania. Jednym z kluczowych zadań stojących przed nami powinno być wzmacnianie korpusu zawodowych urzędników, którzy chcą wiązać swoją karierę ze strukturami państwa i samorządów. Urzędników, którzy piastowaliby stanowiska i awansowali niezależnie od zmieniających się władz. Niestety działania obecnego rządu idą w przeciwnym kierunku – osłabiania niezależności SC i poddawania jej jeszcze większym naciskom politycznym.

Więcej polityki w urzędach

Już w styczniu 2016 r. weszły w życie fatalne zmiany dotyczące SC. Przede wszystkim zrezygnowano z konkursów przy zatrudnianiu na najwyższe stanowiska urzędnicze. Od tej pory dyrektorzy mogą być powoływani przez uprawnione do tego organy. Ograniczono też wymagania stawiane kandydatowi na szefa służby cywilnej, m.in. znosząc konieczność posiadania doświadczenia w pracy w korpusie SC. Powołani na wyższe stanowisko urzędnicze nie muszą również przechodzić służby przygotowawczej, która wdraża ich w funkcjonowanie urzędu, a także nie są poddawani ocenie okresowej.

Miało to w zamierzeniu uprościć procedury powoływania na kluczowe stanowiska w administracji państwowej, a w rzeczywistości otworzyło drogę do zajmowania tych posad przez działaczy partyjnych, którzy nie przeszli weryfikacji wyborczej. Jednym z najgłośniejszych przykładów tego działania było powołanie na stanowisko dyrektora generalnego Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Wojewódzkiego Pawła Żukowskiego, który nieco wcześniej nieskutecznie starał się o mandat radnego Olsztyna z listy PiS. Głośno było o nim głównie z powodu wysokich nagród, które zgarniał za pracę w urzędzie, choć już samo jego powołanie budziło wątpliwości.

Treść całego artykułu można przeczytać w piątkowym wydaniu Dziennika Gazety Prawnej.