"Rzeczpospolita" kilka dni temu opisała założenia projektu nowej ustawy o Sądzie Najwyższym. Wynika z niego, że SN czeka rewolucja - zamiast obecnych pięciu izb, w SN miałyby powstać tylko dwie: Prawa Publicznego i Prawa Prywatnego. Pierwsza z nich miałaby zajmować się tym, co obecna Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, czyli oceną ważności wyborów i rozpatrywaniem skarg nadzwyczajnych od prawomocnych wyroków sądowych. Druga izba miałaby odpowiadać na pytania prawne sądów powszechnych i dbać o jednolitość ich orzecznictwa. Dotychczasowi sędziowie, jeśli chcieliby dalej orzekać w SN, musieliby przejść pozytywnie weryfikację przez Krajową Radę Sądownictwa.

Negatywnie proponowane rozwiązania ocenił w piątek lider PO. Jak przypomniał, zgodnie z ustaleniami rządu i premiera Mateusza Morawieckiego z Komisją Europejską i partnerami w UE, rządzący mieli wycofać się z przepisów dotyczących Izby Dyscyplinarnej SN oraz przywrócić do orzekania sędziów, których tego prawa pozbawiono.

"Te sygnały to jest coś więcej niż plotki, bo przecież tą zapowiedź słyszeliśmy także w jednym z wywiadów pana prezesa Kaczyńskiego. Pokazują, że tak naprawdę intencją PiS nie jest wycofywanie się z tej fatalnej destrukcji polskiego wymiaru sprawiedliwości, tylko trochę niby okrężną drogą, ale właściwie dobicie tego systemu" - ocenił Tusk.

Według niego nowe pomysły dotyczące Sądu Najwyższego są jeszcze groźniejsze dla polskiego wymiaru sprawiedliwości oraz dla sytuacji Polski w Europie niż Izba Dyscyplinarna. "Jeśli okażą się prawdą, przewiduję naprawdę dramatyczne tego konsekwencje - zostawmy na razie Europę na boku - ale w życiu obywateli. Bo to będzie oznaczało, że sądownictwo będzie wzięte pod polityczny but Ziobry i Kaczyńskiego tak prawie już w stu procentach" - powiedział Tusk.

Reklama

Trybunał Sprawiedliwości UE 4 lipca 2021 r. zobowiązał Polskę do natychmiastowego zawieszenia stosowania przepisów krajowych odnoszących się do uprawnień Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego w kwestiach m.in. uchylania immunitetów sędziowskich. Po niespełna dwóch miesiącach, 7 września, Komisja Europejska zdecydowała o zwróceniu się do TSUE o nałożenie kar finansowych na Polskę za nieprzestrzeganie decyzji w sprawie środków tymczasowych. KE podała wówczas, że uważa, że Polska nie podjęła wszystkich środków niezbędnych do pełnego wykonania nakazu Trybunału.

W ubiegłym tygodniu TSUE poinformował, że Polska, z uwagi na to, że nie zawiesiła stosowania przepisów krajowych odnoszących się w szczególności do uprawnień Izby Dyscyplinarnej SN, została zobowiązana do zapłaty na rzecz Komisji Europejskiej okresowej kary pieniężnej w wysokości 1 mln euro dziennie, licząc od dnia doręczenia tego postanowienia do dnia zastosowania się do lipcowego postanowienia.