„Boże, strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam” – być może tę znaną sentencję kardynała Richelieu premier Mateusz Morawiecki powinien zacząć powtarzać sobie przed wyjściem do pracy. Bo patrząc na to, jak aktualnie wyglądają relacje w Zjednoczonej Prawicy, a konkretnie na linii PiS – ziobryści, można uznać, że szef rządu nie potrzebuje opozycji sejmowej, skoro ma ją we własnych szeregach. I to o wiele skuteczniejszą.
„Przestrzegaliśmy przed tym i niestety mieliśmy rację” – to chyba zdanie najczęściej słyszymy od naszych rozmówców z formacji Zbigniewa Ziobry. Ich zdaniem w relacjach Polski z Unią Europejską, cenami energii czy generalnie polityką klimatyczną premier poszedł na zbyt daleko idące ustępstwa, zamiast zaostrzyć kurs i wykorzystać ostatnie orzecznictwo polskiego TK w sprawie prymatu prawa krajowego nad unijnym. Jednym słowem kurs powinien być jeszcze twardszy, a każde odstępstwo to wyraz słabości.
To podejście coraz bardziej irytuje stronników premiera. – Ziobro jest wygodny dla Brukseli. Zawsze daje jej argumenty, że nie chcemy się dogadać i idziemy w złą stronę – przekonuje jeden z nich.
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej od 2009 r. specjalizujący się w tematyce politycznej, ekonomicznej, w tym finansów publicznych, ubezpieczeń społecznych i polityki społecznej. Laureat Grand Press Economy w 2019 roku. Nominowany do Grand Press w kategorii news w 2018. Wcześniej dziennikarz radiowej „Trójki”, Informacyjnej Agencji Radiowej, telewizyjnej Panoramy w TVP 2 i „Dziennika".
Dziennikarz zajmujący się tematami politycznymi, współautor podcastu „Z drugiej strony". Związany z DGP nieprzerwanie od 2010 roku. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW oraz Centrum Europejskiego UW.
