Hołownia zorganizował we wtorek konferencję prasową przed budynkiem NBP w Warszawie, na której mówił o tym, że Polska to "czerwona wyspa na mapie kredytowej Europy". "My dziś za kredyty płacimy w Polsce sześć razy więcej niż płacą Francuzi, Hiszpanie, Portugalczycy. Zależność jest bardzo jasna, czytelna, widoczna. Tam, gdzie jest euro, kredyty są tańsze. Tam, gdzie euro nie ma, kredyty są droższe" - powiedział lider Polski 2050.

Według niego "wprowadzenie euro dziś jest polską racją stanu". Hołownia podkreślił, że zapewniłoby to bezpieczeństwo "nie, jak się często mówi, jakimś wyimaginowanym elitom", tylko Polakom, z których wielu znalazło się w dramatycznej sytuacji. "Gdy nagle okazało się wartość naszej waluty - faktyczną, którą poznajemy w sklepie, kupując usługi, produkty - nagle spada z miesiąca na miesiąc o więcej niż 10 proc." - zaznaczył.

Reklama

"Euro jest dobre dla ludzi, dla Łukasza z Warszawy, który dziś musi płacić za swój kredyt mieszkaniowy sześć razy więcej niż zamożny mieszkaniec Portugalii czy Francji" - wskazał Hołownia. Podkreślił również, że "wprowadzenie euro nie jest wyzbyciem się przez Polskę suwerenności". "Przeciwnie - jest wzmocnieniem jej suwerenności, jej bezpieczeństwa i jest troską o dobrobyt milinów Polaków, którzy dziś postawieni zostali w dramatycznie trudnej sytuacji" - oświadczył.

Zdaniem Hołowni już samo zadeklarowanie przez Polskę, że chcemy przyjąć wspólną europejską walutę "będzie wzrostem wiarygodności polskiej gospodarki". "Rozpoczęcie tej drogi do euro byłoby też dobre ze względu na to, z czym mamy dziś do czynienia, jeśli chodzi o polską politykę monetarną - to, co robi szef NBP Adam Glapiński, zakochany w sobie z wzajemnością, co robią (premier Mateusz) Morawiecki i jego koledzy. Oni musieliby dużo bardziej spokojnie prowadzić polską politykę monetarną, zwracać uwagę na realia, na które dziś nie zwracają uwagi" - zaznaczył polityk.

"Przez lata powtarzano nam, że jeszcze mamy czas, że możemy zaczekać, że najważniejsze, żebyśmy tylko nie pozbywali się naszej złotówki, którą dziś zarządzają właśnie ci, o których mówiłem przed chwilą. Mówiono nam, że jak będzie euro, to będzie drożyzna. Dziś mamy drożyznę i nie mamy euro. Kiedy dziś słyszymy, że Chorwacja wprowadza euro za chwilę, że jej śladem idzie Bułgaria, to naprawdę - gdzie jest miejsce dla Polski? Co jeszcze nas powstrzymuje, jakich jeszcze wykrętów będziemy szukać?" - pytał lider Polski 2050.

Posłanka Paulina Hennig-Kloska zauważyła, "euro to druga waluta rezerwowa świata". "To daje jej i siłę, i stabilizację, mniejszy wpływ czynników geopolitycznych, mniejszy wpływ transakcji spekulacyjnych, ale także, a może przede wszystkim - mniejszy wpływ polityki na to, co dzieje się w bankach centralnych w Europie". "Euro to też eliminacja bardzo ważnego ryzyka - ryzyka kursowego, to jest niezwykle ważny proces z punktu widzenia polskiej gospodarki" - podkreśliła. Innym argumentem za przyjęciem euro - wyliczała - jest to, że "im większe instytucjonalne zintegrowanie Polski z Europą, tym większe bezpieczeństwo militarne".

Euro jest obecnie oficjalną walutą w 19 spośród 27 państw członkowskich UE. Kraje tworzące tzw. strefę euro to: Austria, Belgia, Cypr, Estonia, Finlandia, Francja, Niemcy, Grecja, Irlandia, Włochy, Łotwa, Litwa, Luksemburg, Malta, Holandia, Portugalia, Słowacja, Słowenia oraz Hiszpania.

Autorka: Sylwia Dąbkowska-Pożyczka (PAP)