Prowadzenie obrad bez fizycznej obecności w jednym miejscu radnych, czyli online, wydaje się rozwiązaniem idealnym na czas epidemii. Jednak zorganizowanie i przeprowadzenie sesji, by uchwały w przyszłości nie zostały unieważnione, nie będzie prostym zadaniem. Brakuje szczegółowych regulacji, jak należy sesję zdalną przeprowadzić. Tymczasem kwestie techniczne mogą okazać się kluczowe.

Wolna amerykanka

Przepisy, które umożliwiają organom JST obradowanie zdalne, wprowadza znowelizowana pod koniec ubiegłego tygodnia specustawa koronawirusowa. Jednak niektóre rady, mimo że regulacje nie weszły jeszcze w życie, już zdążyły przeprowadzić sesje online i podjąć wiele uchwał. Rzeszowscy radni, głosując przez internet z domów, opowiedzieli się za rozszerzeniem granic miasta o kolejne miejscowości. Pośpiech był według nich wskazany, bo wniosek o zmianę granic musi trafić do MSWiA do końca marca. Pytanie pierwsze dotyczy tego, czy bez odpowiednich przepisów w ustawie uchwały podjęte podczas tej sesji będą ważne? Jednak wątpliwości dotyczących ważności uchwał będzie więcej. Jeden z radnych w rozmowie z mediami lokalnymi przyznał bowiem, że miał problemy techniczne. Co prawda w głosowaniach brało udział od 22 do 23 radnych, a więc wymagana liczba do podjęcia uchwały (rada liczy 27 osób), to jednak niektórzy radni zostali pozbawieni prawa głosu. – Niestety, ale kilkakrotnie wypadłem z obrad i nie mogłem zagłosować ani się zgłosić – mówi portalowi Nowiny24 Robert Kultys, radny PiS, który głosował z domu. Problemem mogła być przeciążona sieć albo niedoskonałe oprogramowanie wykorzystane do przeprowadzenia sesji.

Czy wobec tego taka uchwała będzie ważna? – Istnieje ryzyko uznania jej za nieważną – mówi Maciej Kiełbus, partner w Kancelarii Prawnej Dr Krystian Ziemski & Partners. I jak podkreśla, od lat trwa dyskusja, czy ma znaczenie to, że bez jednego radnego uchwała i tak byłaby podjęta. – Są wyroki, w których sądy mówią, że nie ma znaczenia, czy wpłynęłoby to na podjęcie uchwały, bo zostały naruszone przepisy. A te gwarantują, że radny ma prawo wykonywać swój mandat, uczestniczyć w obradach i brać udział w głosowaniu – zaznacza Maciej Kiełbus.

Kwestie techniczne mogą okazać się kluczowe w rozstrzyganiu ważności podejmowanych przez rady gmin uchwał w trybie zdalnym. Tymczasem brakuje odpowiednich przepisów określających te zasady, na co zwraca uwagę m.in. rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Podkreśla, że standardowe zasady obrad na sesjach rad gmin, w tym sposób przeprowadzania glosowania, określa statut gminy. – Projektowana ustawa nie reguluje szczegółowo tych kwestii, co może mieć wpływ na ocenę legalności uchwał podjętych przez organy stanowiące gmin w trybie zdalnym, w tym aktów prawa miejscowego określających prawa i obowiązki obywateli – podkreśla RPO.

Radny musi mieć laptopa

Zdaniem Macieja Kiełbusa przepisy znowelizowanej specustawy powinny zostać doprecyzowane. Proponuje m.in., by określić, iż warunkiem zastosowania zdalnego trybu obradowania jest posiadanie przez każdego radnego odpowiednich warunków technicznych. W innym wypadku powinien zapewnić je urząd obsługujący dany organ.

Według dr. Aleksandra Jakubowskiego zasady i warunki dotyczące zdalnego prowadzenia obrad muszą zostać uregulowane m.in. w statutach gmin. – Dane powinny być przesyłane w czasie rzeczywistym, a jakość obrazu i dźwięku powinna być wysoka – podkreślał podczas konferencji Instytutu Metropolitalnego. Radni powinni mieć także możliwość zabrania głosu, formułowania poprawek, składania wniosków. – Muszą mieć zapewnione techniczne możliwości udziału w posiedzeniu, wszyscy powinni mieć podobny osprzęt techniczny i podobną łączność sieciową. – W mniejszych gminach może być z tym problem – zaznacza prawnik. Przewodniczący rady powinien moderować dyskusję i udzielać głosu, a tempo obrad powinno umożliwiać radnym także komunikację poza samym posiedzeniem. – W dodatku trzeba mieć pewność, że głos został oddany przez radnego, a nie np. przez jednego z domowników – zaznacza. – Z kolei w przypadku głosowań tajnych istotną kwestią jest zapewnienie oddawania głosu w sposób uniemożliwiający zweryfikowanie, jak głosował dany radny. System techniczny powinien zostać pod tym względem zabezpieczony – podkreśla ekspert.

Głosowania powinny być przeprowadzane tylko w trakcie posiedzenia, w określonych momentach. Z posiedzenia zdalnego powinien być sporządzony protokół, a nagranie opublikowane w biuletynie informacji publicznej. Mieszkańcy muszą mieć z kolei możliwość uczestniczenia w sesji – z odpowiednim wyprzedzeniem powinni otrzymać link, pod którym można obserwować sesję i móc zabrać głos.

Obrady online – od wielkiego dzwonu

Wymogów, które gwarantują prawidłowość procesu podejmowania uchwał zdalnie, jest sporo. Dlatego prawnicy są zgodni, że docelowy model posiedzeń online powinien być stosowany w szczególnych przypadkach. Tym bardziej że część rad, np. w Poznaniu, stosuje szczególne środki ostrożności i organizuje obrady z udziałem radnych w jednym miejscu. – Ekstraordynaryjność modelu zdalnego powinna wyrażać się w tym, że gdyby chociaż jeden radny z przyczyn niezależnych od siebie był pozbawiony możliwości wzięcia udziału w głosowaniu, podejmowaniu uchwały, wówczas taka uchwała nie powinna być skuteczna, powinna być traktowana jako podjęta z rażącym naruszeniem prawa – zaznacza Aleksander Jakubowski.

>>> Czytaj też: Skandynawia jest w głębokim gospodarczym szoku. 710 tys. osób przestało pracować