Te wszystkie haczki i mlaśnięcia. Skomplikowany świat pisma to nie tylko alfabety

Alfabet. Słownictwo. Język. Mowa
<p>Język, mowa</p>/Shutterstock
Systemy pisma powstawały dostosowane do specyficznych cech języka, dla którego je opracowywano. Współcześnie podejmowane decyzje o zmianie nie mogą od tego abstrahować

W tym roku Uzbekistan ma ostatecznie przejść z cyrylicy na alfabet łaciński. Podobny proces w 2020 r. rozpoczął Kazachstan, a Mongolia zdecydowała się na uzupełnienie alfabetu rosyjskiego starym systemem pisma. Taka zmiana to ogromne wyzwanie, kształtujące przy tym poczucie przynależności cywilizacyjnej – zbliżające do narodów posługujących się podobnymi systemami pisma, oddalające od tych, których alfabety porzucamy. I odpowiedzialne, bo to wielka sztuka dobrze dostosować system pisma do potrzeb danego języka.

Nieprzypadkowo to właśnie użytkownicy łaciny stworzyli alfabet nazywany dziś łacińskim, cyrylica jest domeną Słowiańszczyzny (choć nie całej), w piśmie arabskim nie zaznacza się samogłosek, a Chińczycy nie zamierzają porzucić tysięcy znaków, których nauczenie się wymaga wielu lat wytężonych studiów. Systemy pisma powstawały dostosowane do specyficznych cech języka, dla którego je opracowywano. Współcześnie podejmowane decyzje o zmianie takiego systemu nie mogą od tego abstrahować.

Nowe litery

Najpierw teoria, bez której trudno będzie poznać skomplikowany świat pisma. Nie każde pismo jest alfabetem. Tak nazywamy systemy, które przyporządkowują oddzielną literę każdej głosce. Zasady rządzące językiem mówionym zmieniają się łatwiej i częściej niż zasady ortografii. Dlatego reguły pisowni języków o dłuższej historii są zwykle skomplikowane, a te o świeższej tradycji piśmiennictwa częściej są zapisywane na zasadzie „jak się mówi, tak się pisze”.

Samo słowo „alfabet” to zbitka nazw dwóch liter, od którego rozpoczyna się pismo greckie (alfa-beta). Trafniejszym określeniem jest swojskie „abecadło”. Grecki ma długą historię. Język używany dzisiaj bardzo się różni od tego, którym posługiwał się Homer. Zeus w nowogreckim jest „Zefsem”, a Hefajstos – „Ifestosem”. „Alfa” pozostała „alfą”, ale „beta” zamieniła się w „witę”. Stąd rosyjskie słowo „ałfawit”, bo Rosjanie przejmowali greckie słowa bezpośrednio z Bizancjum w nowszej wersji, a do katolików trafiały w postaci zamrożonej przez łacińskie pośrednictwo. Dlatego nasza Barbara będzie w Rosji „Warwarą”, a Jezus – „Iisusem”.

Rosjanie oprócz „ałfawitu” mają odpowiednik naszego abecadła. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraTe wszystkie haczki i mlaśnięcia. Skomplikowany świat pisma to nie tylko alfabety »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj