W Sejmie trwa drugie czytanie projektu nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, przygotowanego przez MEiN. Zakłada on, że wyrażanie przez nauczycieli akademickich przekonań religijnych, światopoglądowych lub filozoficznych nie będzie stanowiło przewinienia dyscyplinarnego. Nowelizacja określana jest jako "pakiet wolnościowy" lub "pakiet wolności akademickiej".

Poseł PiS Kazimierz Moskal przedstawił w imieniu Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży sprawozdanie z jej pracy nad projektem nowelizacji.

Reklama

Moskal zaprezentował także podczas II czytania stanowisko klubu PiS w sprawie projektu. Podkreślił, że "prace nad projektem zostały zainicjowane z związku z naruszeniami wolności wyrażania poglądów, występującymi na uczelniach, skutkujące niepożądanymi zjawiskami cenzury myśli i słowa".

"Przejawami zagrożeń są m.in. wywieranie presji psychicznej, agresja słowna, uniemożliwianie udziału w wydarzeniach naukowych, utrudnianie aktywności w zakresie działalności publikacyjnej czy wszczynanie postepowań dyscyplinarnych. To ostatnie było często nieuzasadnione. Wiele przypadków jest dotkliwych i odczuwanych przez nauczycieli akademickich, co rodzi konsekwencje w ich życiu zawodowym i osobistym" – powiedział poseł PiS.

Zdaniem Moskala poszanowanie swobody wyrażania poglądów i przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych deklaruje już konstytucja.

Zapowiedział także, że klub PiS złoży poprawkę do nowelizacji.

KO za odrzuceniem pakietu wolności akademickiej

Nowelizacja wprowadzająca tzw. pakiet wolności akademickiej jest niepotrzebna, bo wolność wyrażania poglądów jest zapisana w Konstytucji - powiedziała Barbara Nowacka (KO) podczas drugiego czytania projektu noweli. Złożyła wniosek o odrzucenie go oraz poprawkę.

"Koalicja Obywatelska stoi na straży wolności, wolności słowa, wolności nauki, wolności badań naukowych. Dlatego składamy wniosek o odrzucenie w drugim czytaniu tej ustawy o zmianie ustawy. Dlaczego? To nie jest przecież spór o wolność słowa" - powiedziała Barbara Nowacka przedstawiając stanowisku klubu KO. Przywołała artykuł 54 Konstytucji, który stanowi: "Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji". Dlatego - jak mówiła - nie potrzeba nowelizacji ustawy.

"To nie jest spór o prawo do ekspresji na uczelni, bo to prawo istnieje i jest świetnie uregulowane przez regulaminy poszczególnych uczelni, a także przez wspólnie ustanowione przez uczelnie praktyki. To po prostu działa" - powiedziała Nowacka. "To jest spór o prawdę, o prawo do głoszenia prawdy, o prawo do nauki na uczelniach wyższych" - wskazała.

Według niej, tendencja do centralizacji "jest gigantyczna i niepohamowana". "Próbowali centralizować media, sądy, ograniczać wolność słowa w szkołach, zabrali prawa kobietom. Teraz zajęli się prawem nauki do pozostania nauką. To jest też spór o autonomię uczelni, na ile uczelnie będą mogły same decydować o tym, w jaki sposób oczyszczać się z bzdur i głupot. Uczelnie robią to sprawnie" - mówiła Nowacka.

Według niej MEiN chodzi obronę "przed strasznymi represjami" kilku osób, które nadużyły swojego stanowiska dydaktyka i miały spory ze swoją uczelnią. "Paradoksalnie zazwyczaj stajecie po stronie homofobów, agresorów i tych, którzy wykluczali ludzi ze względu na ich poglądy dotyczące praw kobiet. Dla jednostkowych przykładów wprowadzacie niebezpieczne prawo. Prawo, które uczyni uczelnie Hyde Parkiem. Prawo, które każe rektorowi na końcu bronić foliarza albo negacjonistę holokaustu, jeżeli ta osoba powie: to są moje przekonania filozoficzne lub religijne. To jest naruszenie prawa studentek i studentów do rzetelnej wiedzy i prawa naukowców do wolności badań naukowych" - powiedziała posłanka KO.

Podkreśliła, że debata naukowa zakłada posługiwanie się argumentacją o charakterze naukowym, a nie odwołującą się do przekonań światopoglądowych, czy też religijnych badacza. "Inaczej przestaje być nauką. Ta działa w poszukiwaniu prawdy poddanemu rygorowi metodologii właściwej dla danej dyscypliny, prawdy weryfikowalnej w dyskursie naukowym, a niezabarwionym ideologicznie. A omawiany projekt to cos zupełnie innego" - oceniła.

Nowacka poinformowała, że projekt nowelizacji został negatywnie oceniony przez wszystkie liczące się gremia naukowe: Radę Główną Szkolnictwa Wyższego, KRASP, Komitetu Polityki Naukowej, a także przez Rzecznika Praw Obywatelskich.

Podała także, że KO niezależnie od wniosku o odrzucenie projektu składa do niego poprawkę, zgodnie z którą - jak mówiła - przewinienia dyscyplinarnego nie będzie stanowiło wyrażenie przekonań religijnych, światopoglądowych lub filozoficznych, niepozostające w sprzeczności z kryterium naukowości.

PSL: To kolejny przykład ingerencji w autonomię uczelni

To kolejny przykład centralizacji systemu i bezprawnej ingerencji w autonomię uczelni. Projekt niesie ryzyko wątków ideologicznych w debatach akademickich - tak poseł klubu PSL-Koalicja Polska Dariusz Klimczak odniósł się do tzw. pakietu wolności akademickiej.

Poseł PSL-Koalicja Polska Dariusz Klimczak prezentując stanowisko klubu w sprawie noweli powiedział, że "nigdy nie słyszał o problemie wolności na polskich uczelniach". W jego opinii, uczelnie mają problemy m.in. z pieniędzmi, stypendiami, infrastrukturą, akademikami czy projektami naukowymi.

"Za pasem mamy inaugurację roku akademickiego. Czym my się tu zajmujemy? Czy prawdziwymi wyzwaniami, które stoją przed polską nauką?" - pytał Klimczak z mównicy sejmowej.

"Czy minister (edukacji i nauki) Przemysław Czarnek zadbał, aby cena miejsca w akademiku nie wzrosła? Zajął się opłatami za żywienie na stołówce? Studia w dużym mieście to najlepszy trening dla budżetu domowego" - stwierdził.

Według posła PSL, studenci najbardziej narzekają na koszty zakwaterowania oraz nadmiar biurokracji i formalności. "Może w tym temacie pan minister zaproponuje zmiany?" - pytał Klimczak.

Odnosząc się przepisów nowelizacji, Klimczak ocenił, że "o wolności słowa na uczelniach zdecyduje minister, a nie rektor czy wspólnota akademicka". Chodzi o jeden z zapisów projektu, zgodnie z którym zostanie wprowadzona możliwość wniesienia środka zaskarżenia od postanowienia rektora o poleceniu rzecznikowi dyscyplinarnemu rozpoczęcia prowadzenia sprawy. Zażalenie na postanowienie będzie wnoszone w terminie 7 dni od dnia doręczenia postanowienia za pośrednictwem rzecznika dyscyplinarnego, któremu rektor wydał polecenie prowadzenia sprawy.

Komisja dyscyplinarna przy ministrze po przeprowadzeniu weryfikacji zaskarżonego postanowienia albo je uchyli – gdy sprawa objęta tym postanowieniem będzie dotyczyła wyrażania przekonań religijnych, światopoglądowych lub filozoficznych, albo utrzyma je w mocy – jeżeli zarzuty nauczyciela akademickiego co do treści postanowienia będą bezzasadne.

Jego zdaniem, "to kolejny przykład na centralizację systemu, łącznie z bezprawną ingerencją w autonomię uczelni".

Klimczak podkreślił, że wejście w życie nowelizacji niesie zagrożenia, m.in. "ryzyko wątków ideologicznych w debatach akademickich, przeniesienie na uczelnie emocjonalnych sporów w stylu nieakademickim i wykorzystanie uczelni przez polityczne strony".

Lewica: To bubel prawny

To jest bubel prawny, którego miejsce jest w koszu - powiedział poseł Lewicy Marcin Kulasek, prezentując stanowisko klubu w sprawie tzw. pakietu wolności akademickiej. Jak mówił, projekt jest odpowiedzią na zagrożenia, które dostrzega tylko MEiN i Ordo Iuris.

"Rzadko zdarza się, aby przedmiotem obrad Wysokiej Izby był projekt ustawy, który jest całkowicie zbędny. Takie stanowisko przedstawiły m.in. Konferencja Rektorów Uniwersytetów Polskich, Komisja do spraw etyki w nauce, Rada Główna Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Polska Akademia Nauk, Wydział Filologii Polskiej i Klasycznej Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, Rada Nauki i Szkolnictwa Wyższego ZNP, Akademia Młodych Uczonych, Instytut Filozofii i Socjologii PAN, Konferencja Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych, Komitet Polityki Naukowej" - powiedział Kulasek przedstawiając stanowisko Lewicy wobec projektu.

"Kierownictwo MEiN od kilku miesięcy lansuje tezę, że w Polsce zagrożona jest swoboda badań naukowych i wolność dyskusji akademickiej na uczelniach, jak widać tej tezy nie podzielają organizacje skupiające nauczycieli akademickich, naukowców, związki zawodowe. Resort nauki podejmuje jednak wysiłki by walczyć z zagrożeniem, które dostrzega w Polsce tylko samo ministerstwo oraz grupy radykałów skupione wokół Ordo Iuris" - wskazał poseł.

Według niego celem nowelizacji jest skupienie władzy dyscyplinarnej nad nauczycielami akademickimi w rękach Ministerstwa Edukacji i Nauki. "Każda decyzja uczelnianej komisji dyscyplinarnej będzie mogła być uchylona przez ministerstwo, co spowoduje, że postępowanie dyscyplinarne na uczelniach stanie się fasadowe" - ocenił Kulasek. Jak mówił stanowi to pogwałcenie autonomii uczelni. "Ponadto projekt myli dwa porządki: naukowy i publicystyczny" - dodał.

Poseł Lewicy w swoim wystąpieniu zastanawiał się, czy PiS zadał sobie trud określenia konsekwencji wejścia w życie omawianego projektu noweli. "Co, jeśli naukowiec zdecyduje się na fałszowanie wyników badań naukowych, aby wyniki były zgodne z jego światopoglądem i wyznawaną religią? Czy wówczas ministerstwo również zwolni go z odpowiedzialności dyscyplinarnej?" - pytał. "Co, jeśli nauczyciel akademicki wyznający konserwatywną wersje Islamu będzie na zajęciach głosił poglądy dotyczące roli kobiety zgodne z konserwatywną interpretacją Koranu? Czy resort nauki uzna, da przyzwolenie na głoszenie takich poglądów, gdy taki wykładowca zasłoni się wolnością religijną?" - pytał dalej Kulasek.

Zaapelował do posłów, by sami we własnym rozumie poszukali odpowiedzi na te pytania. "Jeśli nie będą one satysfakcjonujące to rekomenduję, aby nie głosować za prawem, które przyniesie więcej szkody niż pożytku. To jest bubel prawny, którego miejsce jest w koszu" - ocenił.

Koła Polska 2050, Porozumienie i Polskie Sprawy negatywnie o tzw. pakiecie wolności akademickiej

Krytycznie tzw. pakiet wolności akademickiej ocenili podczas II czytania projektu w Sejmie posłowie kół: Polska 2050, Porozumienie i Polskie Sprawy. Z kolei poseł Artur Dziambor (Konfederacja) podkreślił, że nowelizacja będzie przeciwdziałać eliminowaniu z uczelni osób o odmiennych poglądach.

Poseł Konfederacji Artur Dziambor przypomniał podczas swojego wystąpienia, że w środę z obrad Sejmu wykluczono posła Konfederacji Grzegorza Brauna za brak maseczki. Zdaniem Dziambora wprowadzenie takich zasad w Sejmie "nie wynika z wiedzy, tylko z zabobonu".

"Wolność słowa polega na tym, że są profesorowie medycyny, którzy mówią, że do tego problemu covidowego powinno się podchodzić tak, jak podchodzi rząd i niestety opozycja krzycząc, że zaraz wszyscy umrzemy i należy się ograniczać, wprowadzać lockdowny, obostrzenia, zamykać firmy, zamykać szkoły, zamykać szpitale i leczyć tylko jedną popularną chorobę. A są też tacy profesorowie medycyny, którzy mówią, że powinniśmy po prostu normalnie żyć" - wskazał Dziambor.

Jak dodał, takim profesorom "zamyka się usta". "449 posłów w tym momencie jest przeciwko tym 11, którzy bronią wolności słowa tych właśnie naukowców, którzy uważają, że jest inaczej, niż ustalono w Sejmie" - mówił Dziambor.

"Ta ustawa pozwoli na to, aby tacy ludzie, którzy właśnie takie twierdzenia głoszą, z którymi ja się akurat przypadkowo zgadzam, nie będą przez was eliminowani z uczelni, z pracy" - podkreślił poseł Konfederacji.

Poseł koła Polska 2050 Michał Gramatyka stwierdził, że "istotą nowelizacji ustawy jest wyjęcie spraw dyscyplinarnych na uczelniach z rąk komisji uczelnianych i przekazanie ich do rozstrzygania komisji ministerialnej". Poseł koła wskazał na jeden z zapisów projektu, zgodnie z którym zostanie wprowadzona możliwość wniesienia środka zaskarżenia od postanowienia rektora o poleceniu rzecznikowi dyscyplinarnemu rozpoczęcia prowadzenia sprawy. Zażalenie na postanowienie będzie wnoszone w terminie 7 dni od dnia doręczenia postanowienia za pośrednictwem rzecznika dyscyplinarnego, któremu rektor wydał polecenie prowadzenia sprawy.

Komisja dyscyplinarna przy ministrze, po przeprowadzeniu weryfikacji zaskarżonego postanowienia, albo je uchyli - gdy sprawa objęta tym postanowieniem będzie dotyczyła wyrażania przekonań religijnych, światopoglądowych lub filozoficznych, albo utrzyma je w mocy – jeżeli zarzuty nauczyciela akademickiego co do treści postanowienia będą bezzasadne.

"Komisja, panie ministrze, ma być powołana, wedle pana uznania, i według pańskiej oceny" - zwrócił się do szefa MEiN Przemysława Czarnka Gramatyka. Podkreślił, że komisja przy ministrze "stanowi autokratyczne i przeciwwolnościowe działanie państwa, wymierzone w autonomię uczelni". "Pańska ustawa wpisuje się w konsekwentnie uprawiane przez was niszczenie instytucji i podważanie polskich autorytetów" - mówił do Czarnka.

Według Gramatyki, nowelizacja ustawy "jest szkodliwa i nadaje się wyłącznie do kosza".

Z kolei poseł koła Porozumienie Michał Wypij zaznaczył, że w środowisku akademickim projekt nowelizacji zebrał wyłącznie negatywne opinie, m.in. KRASP. "Przedłożony projekt rządowy nadmiernie ingeruje w uczelnię i może być zagrożeniem w wolność akademicką" - ocenił Wypij. Zapowiedział też, że koło Porozumienie "nie przyłoży ręki do tego projektu".

Podobne stanowisko jak Polska 2050 i koło Porozumienie zaprezentowało koło Polskie Sprawy. Jego poseł Zbigniew Girzyński zaznaczył, że "uczelnie są miejscem, gdzie pracują ludzie o różnych poglądach". "Pracują tam ze względu na wiedzę, stopnie naukowe. Tylko z tego powinni być rozliczani. Od pewnego czasu jest tendencja ingerowania w osoby pracujące na uczelniach, nie podczas zajęć i konferencji naukowych, ale podczas wypowiedzi np. w mediach, portalach społecznościowych" - powiedział Girzyński.

Poseł koła Polskie Sprawy wskazał, że mechanizm dawania ministrowi możliwości sankcjonowania za poglądy jest rzeczą złą.(PAP)